Tylko jednego trafienia potrzebowali dziś Walijczycy do pokonania Irlandczyków. Cenne trzy punkty zapewnił im David Brooks.
Brooks zapewnił Walii zwycięstwo. (fot. Reuters)
Do przedostatniej kolejki zmagań w ramach drugiej edycji Ligi Narodów Gareth Bale i spółka przystępowali w roli liderów grupy 4 dywizji B. Celowali w zwycięstwo, które znacznie przybliżyłoby ich do awansu do dywizji A. Zadanie miało być o tyle łatwiejsze, że rywale nie mają już szans na zajęcie pierwszego miejsca w stawce i dotąd nie wygrali ani jednego meczu.
Nie oznacza to jednak, iż Irlandczycy nie mają o co grać. Wprost przeciwnie, na szali jest przecież utrzymanie w dywizji B, a co za tym idzie – nagrody finansowe. Nic dziwnego, że nie zamierzali składać broni.
Pierwsza połowa starcia była bardzo wyrównana. Minimalnie dłużej przy piłce utrzymywali się gospodarze, lecz konkretniejsi w poczynaniach ofensywnych byli goście. To oni oddali jedyny celny strzał. Goli zabrakło.
W drugiej części gry doszło do odwrócenia ról. Irlandczycy więcej podawali, Walijczycy lepiej uderzali. Najskuteczniejszy w swoich staraniach okazał się David Brooks. W 67. minucie pomocnik Bournemouth wykorzystał zamieszanie w polu bramkowym rywala, dobrze odczytał zgranie Bale’a i wpakował futbolówkę do siatki głową.
Jak się później okazało, rozstrzygnął tym samym losy spotkania. Walia nadal jest liderem i ma jeden punkt przewagi nad Finlandią. O tym, kto awansuje do dywizji A, zadecyduje bezpośrednie starcie obu drużyn. To już w najbliższą środę.
Tuchel zaskoczył powołaniami. Po raz kolejny brakuje gwiazdora
Thomas Tuchel ogłosił powołania na Ligę Narodów. W reprezentacji Anglii po raz kolejny zabraknie gwiazdora Manchesteru City. Kogo zobaczymy w kadrze Anglików?
Reprezentacja Polski straci potencjalnego reprezentanta? Otrzymał powołanie
Julian Zakrzewski Hall był piłkarzem przymierzanym do reprezentacji Polski ze względu na swoje korzenie. Coraz bardziej prawdopodobne staje się to, że nie będzie mu dane zagrać w biało-czerwonych barwach.