W Legii był zawodem, w nowym klubie jest bohaterem. Odrodzenie Nsame!
Legia Warszawa pozbyła się Jean-Pierre Nsame'a, który kompletnie nie sprostał oczekiwaniom. Napastnik trafił do FC St. Gallen 1879, gdzie z marszu stał się bohaterem!
Jean-Pierre Nsame bardzo szybko został okraszony niezaszczytnym mianem jednego z największych niewypałów transferowych. Co prawda kameruński napastnik został wypożyczony z Como, ale jego pobyt w Warszawie został błyskawicznie skrócony i już w styczniu Legia zdecydowała się zakończyć z nim współpracę.
32-letni napastnik trafił na kolejne wypożyczenie do St. Gallen, gdzie błyskawicznie udowodnił swój zmysł strzelecki. Kameruńczyk odmienił oblicze meczu z FC Zürich, wchodząc na boisko w 65. minucie i zdobywając dwa gole – w 71. i 77. minucie. Dzięki jego trafieniom St. Gallen przechyliło szalę zwycięstwa, a trzy punkty powędrowały na konto gości.
To już trzeci występ Nsame w barwach szwajcarskiego zespołu, za każdym razem pojawiał się na murawie w drugiej połowie. W meczu z Lugano napastnik zanotował asystę.
Warto dodać, że w nieco ponad 5 minut Nsame zdobył tyle samo bramek, co przez cały czas spędzony w Legii Warszawa, gdzie zagrał ponad 400 minut. (MŁ)
Piast Gliwice odniósł przekonujące zwycięstwo nad Arką Gdynia i przybliżył się do utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Obejrzyj gole i najciekawsze akcje meczu.
Górnik Zabrze poszukuje następcy Marcela Łubika, który po zakończeniu sezonu wróci najprawdopodobniej do Augsburga. Jednym z kandydatów do gry w zabrzańskim klubie ma być młody Słowak.
Legia znalazła nowego stopera? Transfer wewnątrz Ekstraklasy na horyzoncie
Z uwagi na prawdopodobne odejście z klubu Radovana Pankova po wygaśnięciu kontraktu, Wojskowi intensywnie poszukują nowego środkowego obrońcy. Następcą serbskiego stopera ma zostać znany Markowi Papszunowi… Zoran Arsenić.
Boniek o czerwonej kartce Augustyniaka. „Dla mnie to był przypadkowy faul”
Nie milkną echa niedzielnego hitu PKO BP Ekstraklasy, w którym Lech Poznań rozbił Legię Warszawa aż 4:0. Przebieg spotkania w znacznym stopniu zdeterminowała czerwona kartka, którą w 21. minucie obejrzał Rafał Augustyniak.