Na spotkanie II rundy eliminacyjnej Ligi Europy z Honką Espoo wybiera się prawie 300 kiboli „Kolejorza”. Choć kibicom Lecha często zdarzały się zdecydowanie liczniejsze wyjazdy, to 300 osób, które pojawią się w Finlandii nie powinno mieć problemów z zagłuszeniem miejscowych sympatyków.
Ich liczbę trudno określić. Niektórzy mówią, że 1000 to będzie dużo, ale zdarzają się także optymiści liczący na frekwencję w granicach 3-4 tysięcy. To jednak nie ma większego znaczenia, bowiem osoba odpowiedzialna za media klubowe Honki zdradziła nam, że liczba najzagorzalszych kibiców ekipy z Espoo na pewno nie przekroczy 100. Oznacza to, że poznaniacy będą mieli 3-krotną przewagę sił i Lech na stadionie w Vaancie będzie miał prawo czuć się prawie jak u siebie – czytamy na „lechpoznan.pl”.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.