Sobotnie derby Merseyside zakończyły się wynikiem 2:2. Nie wynik stanowi jednak największy powód do obaw dla Liverpoolu. Dużo bardziej niepokojący jest stan zdrowia Virgila van Dijka.
Van Dijk jest liderem Liverpoolu. (fot. Reuters)
Holender zakończył spotkanie z Evertonem już po upływie 11 minut. Z gry wykluczył go Jordan Pickford, który chciał interweniować po dośrodkowaniu w jego pole karne, lecz zamiast w piłkę trafił w nogę obrońcy The Reds. Impet był tak duży, że 29 latek nie był w stanie kontynuować gry.
Van Dijk udał się do szpitala, gdzie wykonano badania. Piłkarz opuścił placówkę podpierając się na kulach. Wszystko wskazuje na to, że diagnoza była skrajnie pesymistyczna.
Według dziennikarzy Bein Sports, Holender zerwał więzadła krzyżowe. To jedna z najgorszych, jeśli nie najgorsza, kontuzja, jakiej może doznać piłkarz. Skazuje poszkodowanego nawet na osiem miesięcy poza boiskiem. Liverpool dotąd nie potwierdził tej informacji. Jeśli tak się jednak stanie, bardzo prawdopodobne, iż Juergen Klopp więcej w tym sezonie z van Dijka nie skorzysta.
Virgil Van Dijk had to go off injured after this challenge from Jordan Pickford. pic.twitter.com/CgOPpsYASY
Dla mistrzów Anglii byłby to ogromny cios. Od chwili przeprowadzki na Anfield były zawodnik Southampton był liderem i jednym z najważniejszych członków drużyny z czerwonej części Merseyside. Do spółki z Alissonem – także kontuzjowanym – kompletnie odmienił oblicze defensywy The Reds, która przeistoczyła się w monolit. Na murawę wybiegał niemal zawsze i niemal zawsze prezentował najwyższy światowy poziom.
Wobec jego urazu, w kadrze Liverpoolu pozostało tylko dwóch zdrowych środkowych obrońców, którzy mają doświadczenie na poziomie Premier League. O możliwościach Joela Matipa oraz Joe Gomeza najwięcej mówi fakt, iż w tym sezonie najlepszym partnerem dla van Dijka był Fabinho. Nominalny pomocnik.
Z hukiem spadli z Premier League. To może być ich nowy trener
Burnley nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Premier League. Do końca sezonu zespół poprowadzi Michael Jackson, który tymczasowo przejął schedę po Scottcie Parkerze. Tymczasem media wskazały menedżera mogącego od przyszłego sezonu na stałe przejąć stery w ekipie The Clarets.