Potwierdziło się to, czego spodziewaliśmy się od kilku tygodni. Europejska Federacja Piłkarska zatwierdziła zmiany w swoich flagowych rozgrywkach, czyli Lidze Mistrzów. Głównym punktem reformy jest zwiększenie stałych miejsc w rozgrywkach dla klubów z najlepszych i najbogatszych lig na Starym Kontynencie.
Czy zmiany wyjdą rozgrywkom Ligi Mistrzów na dobre?
Zmiany wejdą w życie wraz z początkiem sezonu 2018-19 i zakładają, że po czterech przedstawicieli hiszpańskiej La Ligi, włoskiej Serie A, angielskiej Premier League i niemieckiej Bundesligi będzie miało pewny udział w fazie grupowej Champions League. Po wdrożeniu, reforma ma obowiązywać przez przynajmniej trzy lata.
Do tej pory, rozkład miejsc premiowanych grą w Lidze Mistrzów, w przypadku wyżej wymienionych lig wyglądał następująco:
– Primera Division (3 klubu z bezpośrednim awansem + 1 w eliminacjach)
– Premier League (3 klubu z bezpośrednim awansem + 1 w eliminacjach)
– Bundesliga (3 klubu z bezpośrednim awansem + 1 w eliminacjach)
– Seria A (2 kluby z bezpośrednim awansem + 1 w eliminacjach)
Co te zmiany znaczą dla Ligi Mistrzów? Tyle, że aż szesnaście miejsc w tych rozgrywkach będzie z góry zajętych przez przedstawicieli czterech najmocniejszy ligi. Do tego trzeba oczywiście doliczyć pewne bilety dla najlepszym drużyn z Portugalii, Francji czy Rosji, co sprawi, że wolnych przepustek do elity pozostanie naprawdę niewiele.
Jeśli chodzi o proces eliminacyjny, to ten nie ulegnie zmianie. UEFA zamierza utrzymać obecny system dwóch ścieżek – mistrzowskiej i niemistrzowskiej. Dla polskich klubów to bardzo dobra wiadomość, ponieważ ich droga do Champions League nie ulegnie zmianie i nie powinna być trudniejsza niż do tej pory.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.