Turcja: Jaka sytuacja Polaków w swoich klubach? Bardzo zła…
O sile ligi tureckiej chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Wystarczy przyjrzeć się dokładnie kadrom najlepszych klubów, które mogą sobie pozwolić na transfery wielkich gwiazd. W pewnym momencie nad Bosforem mieliśmy modę na polskich piłkarzy. Niestety minęła ona dosyć szybko…
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu mogliśmy spokojnie mówić o modzie na polskich piłkarzy w Turcji. W najwyższej klasie rozgrywkowej mieliśmy aż dziewięciu naszych reprezentantów – Paweł Brożek, Piotr Brożek, Arkadiusz Głowacki (wszyscy Trabzonspor), Kamil Grosicki (Sivasspor), Maciej Iwański (Manisaspor), Marcin Kuś (İstanbul BBSK), Mariusz Pawełek, Marcin Robak (obydwaj Konyaspor) oraz Michał Żewłakow (MKE Ankaragucu).
Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała możliwości naszych zawodników. Bracia Brożkowie w Trabzonsporze byli mało istotnym dodatkiem, który dosyć szybko skupił się tylko na pobieraniu pensji. Miały na to wpływ różne czynniki. Piotr Brożek zmagał się z kontuzją, a z kolei jego brat Paweł nie poradził sobie z dużą konkurencją w ataku. Michał Żewłakow z powodów zaległości finansowych szybko opuścił MKE Ankaragucu i ostatecznie wybrał warszawską Legię. Arkadiusz Głowacki był ważnym ogniwem defensywy Trabzonsporu, ale po dwóch latach zapragnął powrotu do kraju. Mariusz Pawełek także występuje już na boiskach Ekstraklasy.
A co z resztą naszych rodaków? W Super Lig do tej pory rozegrano trzy kolejki. W kadrach tureckich klubów można znaleźć obecnie sześciu Polaków. Żaden z nich nie jest filarem swojej drużyny. Co więcej, piłkarze z kraju nad Wisłą w swoich drużynach są tylko statystami. Do tej pory w sezonie 2012-13 w najlepszym wypadku do gry podnosili się z ławki rezerwowych, aby odegrać swoje mało istotne role.
Trzej Polacy – Marcin Kuś, Adrian Mierzejewski oraz Marcin Robak – w tym sezonie nie weszli na boisko w meczu ligowym nawet na sekundę. Maciej Iwański w Manisasporze gra ogony, ale być może na razie ma na to wpływ słaba dyspozycja fizyczna tego gracza. Iwański jako jedyny z naszej szóstki występuje w klubie z zaplecza Super Lig. W Turcji formę miał odnaleźć Patryk Małecki, ale do tej pory otrzymał szansę tylko w jednym meczu ligowym. Jak widać bardzo słaba dyspozycja tego zawodnika w Ekstraklasie nie była przypadkiem. Najbardziej jednak martwi pozycja w drużynie Kamila Grosickiego. Popularny „Grosik” od początku pobytu w Sivassporze był motorem napędowym akcji ofensywnych swojej drużyny. Dzisiaj wchodzi na murawę jedynie z ławki rezerwowych. Miejmy nadzieję, że to tylko chwilowe kłopoty. W końcu o pozyskaniu 24-letniego piłkarza myślały jakiś czas temu największe tureckie kluby.
Polacy w lidze tureckiej:
Kamil Grosicki (Sivasspor) – trzy mecze, średnio na boisku – 33 minuty.
Maciej Iwański (Manisaspor) – dwa mecze, średnio na boisku – 16 minut.
Marcin Kuś (İstanbul BBSK) – ani minuty w lidze.
Patryk Małecki (Eskisehirspor) – jeden mecz, 26 minut na boisku.
Adrian Mierzejewski (Trabzonspor) – ani minuty w lidze.
Marcin Robak (Konyaspor / Mersin Idman Yurdu SK) – ani minuty w lidze.
Fenomenalny gol w Ligue 1! Jak on to zmieścił? [WIDEO]
Rennes przegrało 2:4 z Lyonem, ale to zawodnik pokonanej drużyny zdobył najładniejszego gola tego meczu. W 6. minucie Mousa Tamary popisał się kosmicznym uderzeniem z powietrza.
Były piłkarz Legii doceniony w Blackburn! Kibice wybrali go najlepszym graczem sezonu
Ryoya Morishita ewidentnie odnalazł swoje miejsce na ziemi. Po transferze do Anglii Japończyk spisywał się na tyle dobrze, że kibice Rovers wybrali go graczem sezonu.
Tytuł wraca do Porto! Polskie trio wygrało ligę portugalską
Dzięki wygranej 1:0 po bramce Jana Bednarka z 41. minuty, FC Porto oficjalnie zostało mistrzem Portugalii. Dla Smoków to powrót na tron po czterech latach.
Bednarek z golem dla Porto! Mistrzostwo coraz bliżej [WIDEO]
Reprezentant Polski zdobył bramkę w 40. minucie po asyście Gabriego Veigi. Po stałym fragmencie i bramce obrońcy Porto jest o krok od mistrzostwa Portugalii.