W niedzielę Jagiellonia Białystok przegrała u siebie z Ruchem Chorzów 0:1. Gospodarze byli zespołem lepszym, ale to goście cieszyli się z wygranej, dlatego też po meczu rozczarowania nie krył trener „Jagi” – Tomasz Hajto.
– Po takiej porażce ciężko coś powiedzieć. Fajnie prowadziliśmy grę w pierwszej połowie, stworzyliśmy kilka sytuacji. Była poprzeczka, a w drugiej połowie była dobra okazja do strzelenia na 1:1, ale Pesković popisał się fantastyczną interwencją. To na pewno boli – stwierdził Hajto.
– Ruch stworzył jedną akcję i ten Piech, który z przodu jest bardzo niebezpieczny, urwał się i strzelił bramkę na 1:0. W końcówce pogubiliśmy szyki, musieliśmy przejść na trójkę obrońców z tyłu, żeby dać więcej sił do przodu, ale nie udało nam się strzelić bramki wyrównującej – zakończył trener Jagiellonii.
Jagiellonia nie dojechała do Krakowa, a Adrian Siemieniec zdrowo się nasłuchał [KOMENTARZ]
Biała Gwiazda rozegrała zdecydowanie najlepszy mecz od powrotu do Ekstraklasy. Pokonała 2:0 Jagiellonię i był to najniższy wymiar kary dla zespołu z Białegostoku. Oba gole zdobył Angel Rodado, który pozwolił błyskawicznie zapomnieć kibicom w Krakowie, że jeszcze przed chwilą martwili się odejściem Jordiego Sancheza.