Czarne chmury zaczęły się zbierać nad głową Tomasza Iwana. Dyrektor reprezentacji jest zdaniem „Przeglądu Sportowego” jedną z tych osób, które miały przymykać oko na ostatnie wydarzenia na zgrupowaniach kadry, a nawet uczestniczyć w zakrapianych nasiadówkach, o których jest głośno od kilku dobrych dni.
Przypomnijmy, że w trakcie październikowego zgrupowania reprezentacji miała odbyć się impreza, w której uczestniczyli m.in. Łukasz Teodorczyk czy Artur Boruc. Ich dalsza obecność w zespole narodowym stanęła pod sporym znakiem zapytania i niewykluczone, że obaj zawodnicy zostaną pominięci przy powołaniach na kolejne spotkania. Sprawę bada obecnie selekcjoner Adama Nawałka, a prezes Zbigniew Boniek przyznał, że nic nie zostanie zamiecione pod dywan.
To jednak nie wszystko. Zamieszany w całą aferę ma być także wspomniany Iwan, który odpowiada w kadrze m.in. za tzw. „robienie atmosfery”. Problem w tym, że dyrektor wszedł z piłkarzami w zbyt bliskie stosunki i zamiast trzymać pieczę nad tym, co dzieje się na zgrupowaniach, sam zaczął uczestniczyć w opisywanych przez „PS” wydarzeniach.
Bardzo możliwe, że Tomasz Iwan za swoje podejście do wykonywanych obowiązków zapłaci własną posadą.
To może być przewagą reprezentacji Polski. „Nie zna swojego zespołu pod wieloma aspektami”
Na konferencji prasowej przed finałem baraży o awans do MŚ selekcjoner reprezentacji Polski, Jan Urban, zwrócił uwagę, że Graham Potter poprowadził szwedzką kadrę dopiero w trzech spotkaniach.
Urban o Zalewskim. „Nie możemy sobie na to pozwolić”
Nicola Zalewski nie zagrał w spotkaniu z Albanią z powodu zawieszenia za kartki, ale w jutrzejszej konfrontacji ze Szwecją na pewno zobaczymy go na murawie.