Manchester City w środę nie był w stanie wywalczyć korzystnego wyniku na Camp Nou. Zespół prowadzony przez Josepa Guardiolę uległ gospodarzom 0:4. Kataloński szkoleniowiec nie uważa jednak, by była to najbardziej bolesna porażka w jego karierze.
Josep Guardiola nie miał dobrego humoru po meczu na Camp Nou (foto: Łukasz Skwiot)
Hattrick Lionela Messiego i bramka Neymara pozwoliły Barcelonie na wysokie zwycięstwo i pewne prowadzenie w grupie C. Aktualnie Blaugrana ma na koncie komplet punktów. Pięć oczek za Katalończykami jest Manchester City. Środowa porażka była dla Obywateli bolesna, ale – jak przyznaje Guardiola – w swojej karierze cierpiał bardziej.
– Najbardziej bolesna porażka w mojej karierze miała miejsce, gdy Bayern uległ Realowi. Chodzi o generalny obraz i to, że wystawiłem nie taką jak trzeba jedenastkę – wspomina trener.
Szkoleniowiec City uważa, że jego zespół nie prezentował się na Camp Nou tak źle. – Ostatnim razem, jeszcze z Bayernem, nie stworzyliśmy żadnych szans bramkowych, ale dzisiaj mogliśmy strzelić jednego czy dwa gole. Jednak Barca potrafi ukarać przeciwnika, mają wielkie możliwości – podsumowuje Guardiola.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.