Święta za pasem, ale bynajmniej nie znaczy to, że Łukasz Teodorczyk myślami jest przy Bożym Narodzeniu. Polski napastnik w czwartek strzelił kolejne dwa gole dla Anderlechtu, który zwyciężył w delegacji KAA Gent (3:2).
Łukasz Teodorczyk jest skupiony na strzelaniu goli (fot. Łukasz Skwiot)
O urodzonym w Żurominie piłkarzu właściwie od kilku miesięcy trudno napisać coś złego. Jedyną rysą na jego wizerunku było uczestnictwo w imprezie podczas zgrupowania reprezentacji Polski. W klubie jednak Teodorczyk prezentuje się znakomicie. Wypożyczony z Dynama Kijów 25-latek przewodził klasyfikacji strzelców Jupiler League z 13 golami na koncie.
Nie znaczyło to, że w spotkaniu wyjazdowym z Gent snajper nie da o sobie znać. Niemniej mecz dla gości rozpoczął się kiepsko. Po 25 minutach KAA Gent wyszedł na prowadzenie po bramce bośniackiego pomocnika, Danijela Milicevicia.
Radość kibiców z Ghelamco Areny trwała ledwie cztery minuty. Dobre dośrodkowanie w pole karne posłał Massimo Bruno, a piłkę głową uderzył Teodorczyk. Bramkarz nawet się nie ruszył.
Od 37. minuty gospodarze grali w osłabieniu, bowiem czerwoną kartkę dostał Anderson Esiti. Po zmianie stron natomiast Polak raz jeszcze wpisał się na listę strzelców. Gracze Gent chcieli wyprowadzić piłkę z własnej połowy, ale robili to bardzo niezdarnie. Wreszcie futbolówka trafiła pod nogi Teodorczyka, który bez chwili zawahania zdecydował się na skuteczny strzał z kilkunastu metrów.
Do końca spotkania obie drużyny strzeliły jeszcze po bramce. Zwycięstwo 3:2 dało Anderlechtowi awans na trzecie miejsce w tabeli. Teodorczyk natomiast rozsiadł się wygodnie na fotelu lidera klasyfikacji strzelców, mając sporę nadzieję na koronę.