Jerzy Brzęczek zaczął jak Adam Nawałka – od szukania dowodu na to, że polska liga nie jest tak słaba, jak ją malują. Jego pierwsze powołania są równie zaskakujące jak poprzednika i być może nowy selekcjoner identycznie się rozczaruje, niemniej ma prawo do eksperymentowania, a nawet – na tym etapie – popełnienia błędu.
ZBIGNIEW MUCHA, PRZEMYSŁAW PAWLAK
Kilku dotąd ważnych zawodników kadry Brzeczek skreślił, choć zapewne nie na zawsze. Kilku właśnie otrzymało życiową szansę, zapewne nie każdy ją wykorzysta. Brzęczek zaczyna pracę mimo wszystko z nieco innego pułapu niż jego poprzednik. Reprezentacyjny kręgosłup: Szczęsny (Fabiański) – Glik – Krychowiak – Zieliński – Lewandowski pięć lat temu trzymał się na słowo honoru. Glika w pierwszym rozdaniu w ogóle zabrakło, Zieliński jako zawodnik Udinese grał w młodzieżówce, wszyscy w komplecie nie mieli tak ugruntowanej pozycji w europejskim futbolu, zresztą Szczęsny i Lewandowski występowali w klubach o półkę niżej notowanych od obecnych. Glik zdobywał teren w Serie A, Krychowiak zaś kopał na boiskach Ligue 1, ale nie w koszulce PSG, lecz Reims. Ośmieszony skądinąd ranking FIFA sytuował Polskę jednak na 78, a nie 18 miejscu na świecie.
MÓGŁ NAWAŁKA, MOŻE BRZĘCZEK
Nowy selekcjoner przymierzać się musi powoli do zmiany pokoleniowej w reprezentacji. Ci, którzy tworzyli od dłuższego czasu jej trzon, kończą 30 lat. Stąd w nominacjach nowe twarze, w większości stosunkowo młode. Nie powinno dziwić powołanie dla Krzysztofa Piątka (o nim piszemy osobno) ani dla Damiana Kądziora, który dobrze aklimatyzuje się w Dinamie Zagrzeb. Były gracz Górnika Zabrze był już w kręgu zainteresowań Nawałki, stawiał się na zgrupowania, debiutu nie doczekał. Najwięcej polemiki wzbudziły nominacje dla kompletnych nowicjuszy – Adama Dźwigały, Damiana Szymańskiego, Arkadiusza Recy i Rafała Pietrzaka. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tym aspekcie Brzęczek również powiela Nawałkę, ponieważ identycznie postanowił na początek dać szansę zawodnikom, których zna wybornie, z którymi już pracował, konkretnie: z Pietrzakiem w Katowicach, z trzema pierwszymi w Płocku, a z Dźwigałą nawet w dwóch klubach. I nie tylko pracował, ale ich modelował. Ze skrzydłowego Recy zrobił obrońcę, z Szymańskiego kapitana drużyny, a z Dźwigały etatowego stopera.
– Każdy trener obejmujący kadrę chce coś zmienić, normalna sprawa – mówi Franciszek Smuda, selekcjoner reprezentacji Polski w trakcie finałów mistrzostw Europy 2012. – Za dużo zmian może się jednak odbić na wyniku, na dzień dobry trener musi zadziałać na zespół przede wszystkim swoją osobą. Musi znaleźć wspólny język z drużyną. Jurek to doświadczony chłopak, nagrał się w piłkę, wie, jak to zrobić. Nie namawiam go, żeby odwzorował pracę Adama Nawałki, wiem jednak, że każdy trener ma w głowie: a ja to teraz tak ustawię. Na razie Jurek nie zdecydował się na rewolucję i bardzo dobrze. A przecież mógł, ma z czego czerpać. Ze mną było inaczej, miałem tych trzech z Dortmundu, bramkarzy i… pozamiatane.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM NUMERZE (36/2018) TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Media: Mateusz Żukowski coraz bliżej reprezentacji Polski
Mateusz Żukowski jest liderem klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi. Zawodnik jest bacznie obserwowany przez sztab szkoleniowy reprezentacji Polski i jest bardzo duża szansa, że zobaczymy go na czerwcowym zgrupowaniu.