Sukces ma to do siebie, że w zespole źle zarządzanym przychodzi ogłupienie. Nagle wszystkim zaczyna się wydawać, że są najważniejsi, że wszystko im się należy za to co już zrobili, a nie za to co dopiero zrobią. Zaczyna się gadanie o tym co było, a nie o tym co będzie. Znamy to doskonale z historii naszych awansów, a potem występów w dużych turniejach w XXI wieku. Adam Nawałka tego błędu nie popełnił, buduje grupę ludzi, bo budowa tego zespołu wciąż trwa mimo licznych komentarzy, że nie, która na zgrupowania przyjeżdża, żeby miło spędzić czas ze sobą, ale przede wszystkim – żeby dobrze grać w piłkę.
Selekcjoner uchodzi za tytana pracy i tego samego oczekuje od swojego otoczenia. Nie tylko od sztabu, ale też od zawodników. I to widać na boisku. Mecze z Islandią i Czechami pokazały, że zawodnicy wcale nie są pewni swego, że nikt im nie zagwarantował miejsca w kadrze, że trzeba sobie na wyjazd na Euro zapracować na boisku w kolejnych miesiącach. Często trenerzy i piłkarze opowiadają różne rzeczy, na przykład Nawałka rzekł po wywalczeniu awansu, że przez kilka godzin był czas na świętowanie, a potem nastąpił powrót do pracy. Można to było traktować z przymrużeniem oka, mecze z Islandią i Czechami pokazały, że selekcjoner mówił samą prawdę. Tej drużynie się chce, stara się kreować grę, stwarzać sytuacje podbramkowe, to nie są smętne mecze towarzyskie. Widać, że to jest zespół, w którym jeden nakręca drugiego, w którym konkurencja nie sprawia niepewności u rywali do miejsca w składzie, lecz napędza do pracy. Siłą tego zespołu jest ambicja. Poprzedni selekcjonerzy nie potrafili, jak to się ostatnio mawia, zarządzać sukcesem, Nawałka przynajmniej na razie zdaje ten egzamin śpiewająco.
Po meczu z Czechami urosło także znaczenie dla tej drużyny Bartosza Kapustki. Prezes Legii Warszawa w trakcie meczu we Wrocławiu na twitterze napisał, że ma nadzieję, iż przynajmniej trzech zawodników przebywających na murawie w pierwszej połowie, będzie mogło sobie wpisać w przyszłości w CV występy w Legii. Można zakładać, że chodziło mu między innymi o Artura Jędrzejczyka, a także właśnie Kapustkę. Już latem Legia robiła podchody pod pomocnika Cracovii, o czym informowaliśmy na łamach „PN”, ale nie osiągnięto porozumienia. Z każdym kolejnym meczem w kadrze Kapustki, kolejnym golem i asystą, do porozumienia jest coraz dalej. Cena rośnie. I brawa dla Kamila Grosickiego, który po zdobyciu bramki zaprezentował koszulkę w barwach Francji i napisem: Pray For Paris.
Przed spotkaniem we Wrocławiu przetoczyła się dyskusja, że jak to – z Czechami zagramy bez Lewandowskiego i bez Krychowiaka. Że to skandal, że trzeba oddać kibicom pieniądze za bilety. Selekcjoner nie zagrał jednak pod publiczkę, tylko postanowił dać szansę innym, sprawdzić ich na tle poważnego rywala. Już po spotkaniu nikt nie powinien żałować ani jednej złotówki wydanej na wejściówkę. Bo tak grającą reprezentację po prostu chce się oglądać.