W czwartek w Cracovii doszło do rewolucji. Ze stanowiskiem trenera krakowskiej ekipy pożegnał się Jurij Szatałow, a jego miejsce zajął Dariusz Pasieka. – Zespół musi dostać nowy impuls – tłumaczy były już szkoleniowiec krakowian.
– Żeby nie było niedomówień: odpowiedzialność za brak wyników biorę na siebie. Ja za to odpowiadam. Nie prezes czy dyrektor. Nie potrafiłem, nie umiałem przygotować i ustawić zespołu, aby zdobywał punkty. Z mojej strony pada więc słowo „przepraszam”. Nie mogę zarzucić piłkarzom, że brakowało im determinacji. Grali najlepiej jak potrafili – dodaje Szatałow.
Szatałow zapewnia, że powodem odejścia z Cracovii nie jest fakt, że ma już pracę w Zagłębiu Lubin.
– Nie jestem Mourinho, żeby już następnego dnia znaleźć pracę – zarzeka się. – Liczę się z tym, że długo mogę jej nie mieć. Ucinam te dziwne pogłoski na temat Zagłębia Lubin, że rozmawiałem z tym klubem. Teraz nic nie mam. Ale może jutro ktoś do mnie zadzwoni – zastanawia się Szatałow.