Sobotnie starcie Łódzkiego Klubu Sportowego z Zagłębiem Lubin będzie tzw. „meczem o sześć punktów”. Oba zespoły walczą o zachowanie ligowego bytu, jednak w Łodzi mają jeszcze inne, poza sportowe problemy.
Klubowa kasa ŁKS-u od dawna świeci pustkami, a piłkarze nie otrzymują swoich podstawowych wynagrodzeń, o różnych premiach i bonusach nie wspominając. Andrzej Voigt, właściciel spółki uspokaja i prosi swoich zawodników o cierpliwość, ale o szczegółach nie chciał rozmawiać z mediami. – To są nasze wewnętrzne sprawy – stwierdził lakonicznie.
Mimo tak ogromnych turbulencji i przygotowań w warunkach uwłaczających wszelkim standardom, wiary w swój zespół nie traci Piotr Świerczewski. Jego zdaniem, piłkarza są dobrze przygotowani i lepsza gra, a w konsekwencji zwycięstwa muszą w końcu przyjść.
– Nie dało się bardzo szybko przeskoczyć pewnej bariery. Będę powtarzał w nieskończoność, że przygotowywaliśmy się w spartańskich warunkach. Cieszy to, że po kilku tygodniach patrzę na zespół i widzę postęp. Mam nadzieję, że przyjdą i wyniki – wyznał popularny „Świr”.