Spotkanie w Krakowie toczyło się w dość smutnym anturażu, ponieważ na trybunach stadionu przy Kałuży zabrakło kibiców. To efekt decyzji podjętej przez wojewodę małopolskiego Jerzego Millera, który postanowił zamknąć obiekt Pasów na dwa spotkania. Powód? Nieodpowiednie zachowanie fanów Cracovii w trakcie derbowego starcia z Wisłą.
Wracając do wydarzeń na boisku, od pierwszego gwizdka sędziego Pawła Pskita stroną przeważającą byli gospodarze. Świetne okazje do zdobycia gola marnowali jednak Saidi Ntibazonkiza, Dawid Nowak czy Marcin Budziński. Albo brakowało im skuteczności, albo cudów w bramce Portowców dokonywał Radosław Janukiewicz, który momentami bronił jak w transie.
Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i piłkarze Cracovii bardzo boleśnie przekonali się o tym w 21. minucie. W pole karne gospodarzy wpadł Marcin Robak, którego bez pardonu na ziemię powalił Milos Kosanović. Arbiter nie miał żadnych wątpliwości i pewnym gestem ręki wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł sam poszkodowany, który strzałem w okienko pokonał Krzysztofa Pilarza.
Pogoń mogła podwyższyć prowadzenie tuż po przerwie, jednak bardzo dobrej okazji nie wykorzystał będący ostatnio w dobrej formie strzeleckiej Adam Frączczak. Gospodarze momentalnie odpowiedzieli okazję Ntibazonkizy, ale Burundyjczyk nie grzeszył w sobotnie popołudnie skuteczności i raz jeszcze nie udało mu się pokonać Janukiewicza. Blisko zdobycia gola w końcówce był także Budziński, ale bramka Pogoni raz jeszcze stanął na wysokości zadania.
Do końca zawodów więcej bramek przy Kałuży już nie padło i Pogoń, przynajmniej na jakiś czas, awansowała na pozycję wicelidera T-Mobile Ekstraklasy. Cracovia plasuje się aktualnie na dziesiątym miejscu.
Problem Lecha Poznań. Kluczowy zawodnik z kontuzją?!
Wojciech Mońka błyskawicznie zakończył swój udział w starciu przeciwko Bayerowi Leverkusen. Piłkarz szybko opuścił murawę wskutek problemów ze zdrowiem.
Dlaczego Górnik może zostać mistrzem Polski Oto trzy argumenty [WIDEO]
Wicemistrzowie Polski oraz zdobywcy krajowego pucharu zachwycają w obecnej kampanii Ekstraklasy. Piłkarze Michala Gasparika dotrzymują kroku Lechowi Poznań, a także nie mają prawa czuć się gorsi od skutecznej w tym sezonie Legii Warszawa. Dlaczego zatem to właśnie Górnik może wygrać mistrzostwo?