Po dwóch kolejkach fazy grupowej Ligi Mistrzów sytuacja SSC Napoli była bardzo dobra. Dzisiaj drużyna z Neapolu zmierzyła się na własnym terenie z Besiktasem Stambuł.
Dwa pierwsze mecze w fazie grupowej Champions League SSC Napoli zakończyło zwycięstwami. Wicelider w tabeli grupy B – Besiktas Stambuł – tracił cztery punkty do ekipy z Neapolu.
Dzisiaj doszło do bezpośredniego starcia tych dwóch zespołów. W wyjściowym składzie włoskiej ekipy znalazło się miejsce dla Piotra Zielińskiego.
Nieoczekiwanie w dzisiejszym meczu zawodnicy Besiktasu od pierwszych minut grali bardzo odważnie. W 13. minucie Adriano Correia wykorzystał idealne podanie od Ricardo Quaresmy i otworzył wynik spotkania.
Po pół godzinie gry Marek Hamsik sprytnie wstrzelił piłkę w pole karne gości, a Dries Mertens tylko na to czekał i doprowadził do wyrównania. Przed końcem pierwszej części gry Vincent Aboubakar wykorzystał fatalne zachowanie defensywy Napoli i dał Besiktasowi ponownie prowadzenie.
Na początku drugiej części gry SSC Napoli mogło doprowadzić do wyrównania. W 50. minucie Lorenzo Insigne zmarnował rzut karny, a świetną interwencją popisał się golkiper Besiktasu.
Jednak kilkanaście minut później było już zupełnie inaczej. Tym razem do rzutu karnego podszedł Manolo Gabbiadini, który nie pomylił się i zapewnił wyrównanie, ale ostatecznie to i tak zwycięstwo świętowali przyjezdni. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Aboubakar.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.