Spokój Tobiasza, marnotrawstwo Guala. Jak zagrali Legioniści? [OCENY]
Legia Warszawa pokonała Aktobe i awansowała do kolejnej rundy kwalifikacji Ligi Europy. Jak spisali się jej piłkarze w skali ocen od 1 do 6?
BRAMKARZ
Kacper Tobiasz – 5. Najlepszy zawodnik Legii. Zanotował dziewięć udanych, ważnych interwencji, kilkukrotnie powstrzymując rywali przed zdobyciem bramki. Raz za razem wykazywał się spokojem i pewnością.
OBROŃCY
Paweł Wszołek – 3. Kilka razy skutecznie zatrzymał przeciwnika. Posłał dobre dośrodkowanie. Głównie jednak faulował, po jego wejściach sędzia użył gwizdka aż sześciokrotnie.
Radovan Pankov – 3,5. Pewniejszy z duetu stoperów, choć nie nieomylny. Dał się zapamiętać z paru neutralizacji akcji oponenta.
Steve Kapuadi – 3. Jemu pewności wyraźnie brakowało, zwłaszcza w wyprowadzaniu piłki podaniami, ale też w bronieniu. Ostatecznie swoją cegiełkę do czystego konta jednak dołożył.
Patryk Kun – 3. Nieźle współpracował z Morishitą. Wykonywał obiecujące wrzutki. Zabrakło konkretów.
POMOCNICY
Bartosz Kapustka – 3. Oddał dwa strzały zza pola karnego, raz zmuszając bramkarza rywali do trudnej interwencji. Dwa razy zachował się źle – ogranie, strata – co doprowadziło do okazji Aktobe.
Rafał Augustyniak – 2. Krótkie podania wychodziły mu dobrze, długie fatalnie. Nie obchodził się z piłką szczególnie odpowiedzialnie. Kilka razy nie nadążył za przeciwnikiem.
Juergen Elitim – 3,5. Zdobył zwycięską bramkę. Nieraz błysnął holowaniem piłki. Długimi fragmentami był jednak niewidoczny.
ATAKUJĄCY
Wahan Biczachczjan – 3. Oddał dwa uderzenia głową, oba w sam środek bramki. Z rzutu wolnego obił natomiast poprzeczkę.
Marc Gual – 2. Miał trzy okazje strzeleckie i wszystkie zmarnował. Jego uderzenia były albo słabe, albo niecelne.
Ryoya Morishita – 4. Bardzo aktywny, korzystający z szybkości, by mijać rywali i posyłać groźne dośrodkowania.
REZERWOWI
Kacper Chodyna – 3. Dobił piłkę po strzale Biczachczjana w poprzeczkę, lecz bramkarz zbił ją na słupek.
Jean-Pierre Nsame – 3. Nic szczególnego do meczu nie wniósł.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.