Trwają
zmagania w 30. kolejce Primera Division. W dotychczas rozegranych
sobotnich spotkaniach porażek doznały drużyny Espanyolu Barcelona
oraz Realu Betis.
Lei Wu i jego koledzy obrali kurs na Segunda Division. Espanyol jest w tarapatach (foto: Alejandro Garcia/Forum)
Espanyol
potwierdził,
że jego degradacja z najwyższej klasy rozgrywkowej to bardzo realny
scenariusz. Kataloński zespół na swoim stadionie przegrał 1:3 z
ligowym średniakiem, Levante. Po takim występie trudno oczekiwać,
żeby drużyna prowadzona przez trenera Abelardo zdołała wydostać
się ze strefy spadkowej.
Goście
z Walencji wyszli na prowadzenie po golu Borjy Mayorala w 14.
minucie. Espanyol zdołał wyrównać po niespełna kwadransie: na
listę strzelców wpisał się David Lopez, który świetnie uderzył
piłkę głową po wyrzucie z autu Leandro Cabrery.
To
było jednak wszystko, co tego popołudnia mieli do zaoferowania
gospodarze. Po przerwie na murawie rządziło Levante. W 67. minucie
golkipera Espanyolu zaskoczył Macedończyk Enis Bardhi. Krótko
przed upływem regulaminowego czasu gry samobójczą bramkę zdobył
Adria Pedrosa – rezerwowy defensor kuriozalnie interweniował we
własnym polu karnym, kierując piłkę do siatki.
Espanyol
nadal zamyka tabelę La Liga. W tej chwili strata drużyny z
Barcelony do miejsca gwarantującego utrzymanie wynosi trzy tylko punkty –
może ona jednak wzrosnąć już w niedzielę, jeżeli Celta Vigo
pokona Deportivo Alaves.
Z
kolei Betis
wciąż pozostaje bez wygranej po wznowieniu rozgrywek. Drużyna z
Sewilli uległa 0:1 Athletikowi na wyjeździe (gol środkowego obrońcy Inigo Martineza). Betis mógł wyjechać
z Bilbao z punktami, lecz w końcówce spotkania Sergio Canales nie
wykorzystał rzutu karnego: pomocnik fatalnie spudłował,
posyłając piłkę nad poprzeczką.