W czwartkowy wieczór wrocławski Śląsk zmierzy się w pierwszym meczu IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy z Hannoverem 96. Murowanym faworytem do awansu pozostają Niemcy, ale Artur Sobiech ani myśli lekceważyć rywala.
– Nikt u nas nie lekceważy Śląska, bo to mistrz Polski, a nie żadna przypadkowa drużyna. To, że jest w kryzysie, może się w każdej chwili zmienić. Są tam w klubie jakieś problemy, ale to nie moja sprawa. Koledzy z drużyny pytali mnie o ich ostatnie wyniki, chcieli wiedzieć, dlaczego przegrywają, ale żadnej wyższości w ich głosach nie wyczułem – mówi rezerwowy napastnik Hannoveru.
Po losowaniu w Hanowerze zapanowała radość. – Nie dlatego, że trafiliśmy na Śląsk, który akurat przegrywa. Radość zapanowała dlatego, że dla nas to atrakcyjny rywal, ucieszyliśmy się z bliskiego wyjazdu, a nie gdzieś na drugi koniec Europy. Do Wrocławia będzie też mogło przyjechać więcej naszych kibiców – tłumaczy w rozmowie z Przeglądem Sportowym Sobiech.
Początek czwartkowego meczu o godzinie 20:45. Bezpośrednią transmisję z meczu przeprowadzi Polsat Sport.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.