– Jeżeli zgłosi się jakiś klub nie będziemy czynić Ebiemu problemów z odejściem – oświadczył Jakub Krupa, rzecznik prasowy Polonii Warszawa.
Euzebiusz Smolarek nie pojechał z zespołem na zgrupowanie do Grodziska Wielkopolskiego, nie pojechał także do Austrii. Nie przyjął propozycji klubu, w której chodziło o zamrożenie 20 procent wypłaty kontraktowej z uwzględnieniem sytuacji, że w przypadku zdobycia mistrzostwa tę zamrożoną kwotę Polonia potroi. W przypadku drugiej lokaty na koniec sezonu miała podwoić, ale gdyby wynik był gorszy piłkarz pieniądze by stracił. Ebi uparł się jednak, że skoro ma zapisane w kontrakcie 400 tysięcy euro rocznie, to tyle powinien dostawać. I zamiast z pierwszym zespołem ćwiczy z zespołem Młodej Ekstraklasy. Bez prawa gry jednak i kiedy ta drużyna też wyjechała na zgrupowanie został w Warszawie i miał trenować indywidualnie, czyli de facto został przeniesiony do słynnego „Klubu Kokosa”. Smolarek jednak nie pojawił się na poniedziałkowym treningu.
– To znacznie mniej podejrzana sprawa niż wszyscy sądzą. Ebi po prostu zgłosił, że jest chory. Zasłonił się zaświadczeniem lekarskim. Jutro powinien pojawić się na treningu. Widać nie doszła na czas informacja o tym zaświadczeniu i dlatego trener Jarosław Bako zapytany o tę nieobecność w mediach nic na ten temat nie wiedział. Ta nieobecność jest więc usprawiedliwiona. To nie zmienia jednak faktu, że dla niego i dla nas nie jest to wygodna sytuacja, żeby się męczył w rezerwach. Nam by się przydało, żeby przyjął nasze warunki. On nie chce. O rozwiązaniu kontraktu na razie nie było mowy. Nie sądzę, żeby Ebi chciał odejść tak po prostu. Do zajęć z zespołem Młodej Ekstraklasy podchodzi bardzo poważnie. Jest pod tym względem niesamowitym profesjonalistą. Nie widać po nim jakiegokolwiek zniechęcenia, pomimo że bieganie po parku na pewno nie jest dla niego wymarzonym zajęciem w połowie lipca. My jednak potrzebujemy zawodników do gry w pierwszej drużynie, w związku z czym jego dyspozycja na treningach indywidualnych nie stanowi podstawy do podejmowania decyzji o jego przyszłości. Jeżeli znajdzie sobie klub nie będziemy czynić mu problemów z odejściem – przedstawił stanowisko klubu jego rzecznik prasowy.
Ofensywny pomocnik odejdzie z Rakowa? Obserwują go cztery kluby
Lamine Diaby-Fadiga świetnie odnalazł się pod Jasną Górą. Bardzo dobra dyspozycja 25-latka nie umknęła uwadze zagranicznych klubów, które monitorują jego sytuację.