W środę piłkarze Śląska Wrocław zmierzą się z Buducnost Podgorica w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Choć zespół osiąga w ostatnim czasie wspaniałe rezultaty, szefostwo klubu wodzi zawodników za nos i nie wypłaca im należnych pieniędzy.
– Są to niemałe kwoty. Kiedy czytam, że zadłużenie klubu wobec nas zamyka się w kwocie 700 tysięcy złotych, to nie wiem, śmiać się czy płakać – mówi kapitan Śląska, Sebastian Mila.
Mila twierdzi, że z tytułu samych premii z ubiegłego sezonu działacze są winni piłkarzom 800 tysięcy złotych. – A do tego dochodzi 2,5 miliona złotych obiecane za wygranie ligi. I na razie na obietnicach i tekstach typu „wy grajcie, a my wam, nie bójcie się…” – dodaje z żalem Mila.
John Carver może znów zasiąść na ławce trenerskiej w polskiej elicie. Najnowsze doniesienia medialne sugerują, że Anglik miał spotkać się z władzami Radomiaka.
Michał Żewłakow uchylił na antenie „Kanału Sportowego” rąbka tajemnicy, zdradzając, że w przeszłości istniał temat pracy Marka Papszuna w Olympiakosie Pireus.