– Myślę, że słowa niewiele znaczą. Kiedy słyszę ludzi, mówiących o tym, czego by chcieli, co by im się spodobało… są sytuacje, że wychodzą za bardzo do przodu – mówi przed finałem Ligi Mistrzów Diego Simeone, trener Atletico.
– Ja żyję rzeczywistością, chwilą, tym co jest teraz. Oczywiście przygotowujemy się do zwycięstwa, ale to nie będzie zależało od tego, czego ja chcę, ale od wysiłku, jaki włożymy w osiągnięcie celu – dodaje szkoleniowiec Los Rojiblancos.
Simeone odnosi się również do finału sprzed dwóch lat. – Zawsze powtarzam, że dla mnie w piłce nożnej i w życiu nie ma rewanżów, są tylko nowe okazje – podkreśla opiekun Atleti i porównuje swój obecny zespół do tego poprzedniego.
– Tamta drużyna grała sześć dni wcześniej grała finał z Barceloną i podchodziła do meczu, gdy Arda i Costa nie byli w pełni sił. Do tego grupa byłą nieco starsza. Obecny zespół jest inny, ponieważ jest więcej młodości, a wielu piłkarzy pierwszy raz przeżyje takie doświadczenie – tłumaczy.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.