Nie wiadomo, kiedy się rozpocznie i ile potrwa, ale co do jednego większość agentów jest zgodna – najbliższe okno transferowe będzie oknem kupujących klubów i wolnych zawodników. Którzy piłkarze, grający dotąd w Premier League, będą cieszyć się największym zainteresowaniem?
W jakim klubie w przyszłym sezonie będzie grał Willian? (fot. Reuters)
– Dotąd kluby miały tyle pieniędzy, że kupowały graczy, na których naprawdę im zależało. Nie sprowadzały „Bosmanów” tylko dlatego, iż ci byli „Bosmanami”, zawodnik musiał być wystarczająco dobry. Tego lata może się to zmienić. Nie wiemy, jak będzie wyglądał rynek transferowy w dobie kryzysu, więc wolni piłkarze mogą osiągnąć najwyższą wartość od czasów Steve’a McManamana. „Bosmani” znowu mogą być bardzo pożądani – stwierdził anonimowo jeden z agentów w rozmowie z portalem „The Athletic”. Inny wyznał, że już teraz otrzymuje sporo pytań odnośnie tego, czy jego klientowi kończy się niedługo kontrakt. To dla niego kolejny dowód na to, iż darmowe transfery będą niebawem transakcjami klasy premium.
Polemizować z fachowcami nie sposób. Tym bardziej, kiedy przeanalizuje się, jak ciekawe nazwiska, szczególnie w realiach angielskiej ekstraklasy, pojawią się za moment na rynku.
PIŁKARZ-INSTYTUCJA
Cztery tytuły mistrzowskie, dwa Puchary Anglii, pięć Pucharów Ligi, dwie Tarcze Wspólnoty. 424 występy, 74 gole, 137 asyst. Oto miniona dekada Davida Silvy w liczbach. W tym czasie 34-latek stał się grająca legendą nie tylko Manchesteru City, ale też całej Premier League. Liderem, a od tego sezonu również kapitanem topowej drużyny. Jednym z najlepszych Hiszpanów, którzy kiedykolwiek zawitali do ojczyzny futbolu. Wreszcie osobowością i piłkarzem-instytucją.
I choć były reprezentant La Roja wciąż posiada umiejętności wymagane do gry na najwyższym poziomie, wiek stanowi dla niego coraz większe ograniczenie. Stąd „tylko” 23 występy od pierwszej minuty w zawieszonych obecnie rozgrywkach, stąd decyzja o nieprzedłużeniu wygasającej z końcem sezonu umowy. Po wyjściu na jaw ostatniego z faktów, po podpis pomocnika ustawiła się pokaźna kolejka klubów.
Długo wydawało się, że Silva zdecyduje się na wyjazd na drugi koniec świata. Do Ameryki lub Azji. Zdaniem dziennikarzy „Daily Star”, zabiegał o niego David Beckham i jego Inter Miami, angaż sądowało także Vissel Kobe z Andresem Iniestą w składzie. Jeśli chodzi o Stary Kontynent, Hiszpan byłby mile widziany w Milanie i szeregu drużyn La Liga, z Realem Betis na czele.
Sam piłkarz wielokrotnie mówił jednak, iż marzy o zakończeniu kariery w rodzinnych stronach. A skoro Wyspy Kanaryjskie, to Las Palmas. Oprócz gry w piłkę, kapitan The Citizens mógłby tam pielęgnować pasję winną, wszak od niedawna posiada w okolicy winnicę. Co więcej, jego dwuletni syn dorastałby w ojczyźnie u boku ojca. Ten pragnie spędzać z potomkiem jak najwięcej czasu, toteż nie sposób całkowicie wykluczyć scenariusza, w którym po wyprowadzce z Manchesteru Silva odwiesi korki na kołku. Dla piłki lepiej, by stało się to jak najpóźniej.
ZEPCHNIĘTY W CIEŃ
Kolejnym piłkarzem środka pola, który już teraz budzi spore zainteresowanie wśród łasych na „Bosmanów” klubów, jest Adam Lallana. Zawodnik nie do końca spełniony, naznaczony problemami zdrowotnymi. Przez blisko sześć lat, jakie Anglik spędził na Anfield, aż 382 dni (według danych portalu transfermarkt.de) minęło mu w gabinetach lekarskich i salach rehabilitacyjnych. Obok rosnącej konkurencji wewnątrz zespołu był to największy powód, dla którego rola 31-latka w poczynaniach boiskowych Liverpoolu malała z każdym upływającym sezonem.
Pomocnik przebył drogę od członka wyjściowej jedenastki w pierwszych kampaniach po transferze z Southampton, do rezerwowego w trzech najświeższych rozgrywkach. Kiedy The Reds stopniowo rośli w siłę, był jednym z liderów. Kiedy zdobywali trofea, znajdował się w cieniu gwiazd. W powrocie do pierwszego składu nie pomógł mu nawet eksperyment ze zmianą pozycji na bardziej defensywną. O prolongowaniu dotychczasowej umowy nie było mowy.
Mimo to, Juergen Klopp bardzo ceni umiejętności Lallany. Wiara w te wylała fundamenty pod bodaj jedyny w sezonie 2019/20 i prawdopodobnie ostatni w barwach ekipy z Merseyside wielki wyczyn Anglika – trafienie na wagę remisu w wyjazdowej potyczce z Manchesterem United.
Co za mało na Liverpool, dla Leicester może okazać się akurat. Zdaniem brytyjskich mediów to właśnie Lisy mogą latem najmocniej zabiegać o zakontraktowanie urodzonego w St Albans zawodnika. Nie bez znaczenie jest w tym wypadku osoba Brendana Rodgersa, który jest fanem talentu pomocnika. Co więcej, to właśnie Irlandczyk z Północy sprowadził 31-latka na Anfield. Teraz może to powtórzyć na King Power Stadium. Rozwój sytuacji obserwują rzekomo Southampton, Newcastle i Tottenham.
POTENCJALNY PROFESOR
Skoro już o Kogutach mowa, nie sposób nie wspomnieć o Janie Vertonghenie. W przeciwieństwie do swojego wieloletniego partnera z bloku defensywnego, Toby’ego Alderweirelda, Belg nie podpisał nowego kontraktu i nic nie wskazuje na to, by został w klubie na kolejny sezon.
– Muszę wziąć kartkę i wypisać zalety oraz wady opcji, które będą niebawem przede mną. Muszę postanowić, czego pragnę w swojej karierze. Powinienem zastanowić się nad tym, gdzie chcę mieszkać, jakiego języka chcę się nauczyć, jaką kulturę chcę poznać. Do tego, co bardzo ważne, po jakie trofea pragnę sięgnąć. Jeśli chodzi o moją karierę, nie chciałbym niczego żałować – mówił kilka tygodni temu 32-latek w belgijskim programie telewizyjnym „De Kleedkamer”.
Jego rola w drużynie prowadzonej przez Jose Mourinho staje się coraz bardziej marginalna. Wciąż gra sporo – w tym sezonie zaliczył 26 występów – lecz nie jest już piłkarzem, od którego szkoleniowiec zaczyna konstruowanie wyjściowej jedenastki. Ławka rezerwowych jest mu znacznie mniej obca niż w latach ubiegłych. Gdyby nie kontuzja Bena Daviesa i brak jego godnego zastępcy na lewej stronie obrony, Vertonghen znałby jej realia jeszcze lepiej.
Po blisko ośmiu latach spędzonych w Anglii, obrońcy przyjdzie prawdopodobnie przeprowadzić się do innego kraju. Tym mogą okazać się Włochy. Według doniesień „The Sun”, usługami Belga zainteresowane są Roma oraz Inter. A jako, że Serie A jest doskonałą ligą dla doświadczonych piłkarzy, niniejszy kierunek zdaje się pasować 32-latkowi jak ulał. Niewykluczone, iż w Italii stałby się kolejnym profesorem od defensywy.
OTWARTY NA STATUS QUO
Na Półwysep Apeniński może trafić także Oliver Giroud. Ba, niewiele brakowało, a Francuz już by tam grał. W styczniu Chelsea nie wyraziła jednak zgody na transfer do Interu i napastnik został w Londynie. Od tamtego czasu jego sytuacja nieco się zmieniła: Frank Lampard zaczął na niego stawiać, a zarząd pracuje nad przedłużeniem jego umowy. Czy do tego dojdzie – nie wiadomo.
Choć w rozgrywkach 2019/20 33-latek wystąpił w zaledwie 13 spotkaniach, nie brakuje chętnych, by go zakontraktować. Według „Daily Mail”, zarówno o zmyśle taktycznym oraz umiejętnościach walki w powietrzu mistrza świata, jak i o jego marszu po koronę króla strzelców poprzedniej edycji Ligi Europy najdokładniej pamiętają w Mediolanie. Oprócz Antonio Conte, zwolennikiem walorów Giroud jest również Jose Mourinho.
W odróżnieniu od wcześniej wspomnianych piłkarzy nie jest jednak przesądzone, iż snajper stanie się latem wolnym agentem. Zapytany na początku marca o chęć pozostania na Stamford Bridge odpowiedział potrójnym „tak”.
LONDYŃCZYK PEŁNĄ GĘBĄ
Entuzjazmu kolegi z drużyny nie podziela Willian. – Jeśli chodzi o Chelsea, to koniec. […] Klub zaproponował mi dwuletnią umowę, podczas gdy ja chciałem przedłużenia o trzy lata. Nie będziemy więcej negocjować – przyznał Brazylijczyk w rozmowie z „Expediente Futebol”. O ile ten rozdział kariery 31-latka – okraszony między innymi dwoma mistrzostwami kraju i triumfem w Lidze Europy – chyli się ku końcowi, o tyle nic nie zapowiada tego, by piłkarz opuścił stolicę Anglii.
Skrzydłowy czuje się w Londynie doskonale. Żyje w centrum miasta z żoną i dwiema córkami. Prowadzi włoską restaurację „Babbo” do spółki z Davidem Luizem. Uczęszcza do Hillsong Church – lokalnej świątyni odłamu chrześcijaństwa. Ponadto niedawno uzyskał obywatelstwo brytyjskie.
Nic dziwnego, że wśród potencjalnych nowych pracodawców Williana najgłośniej mówi się o Arsenalu oraz Tottenhamie. Dla Kogutów byłaby to już druga próba pozyskania byłego gracza Szachtara Donieck. W 2013 roku Brazylijczyk przybył do ośrodka treningowego Spurs celem odbycia testów medycznych, by po kilku godzinach spotkać się z przedstawicielami Chelsea i to z nimi podpisać umowę. Jeśli Mourinho nie przekona Daniela Levy’ego do przebaczenia piłkarzowi wystawienia honoru klubu na hańbę, na pole position wyścigu o względy Brazylijczyka znajdą się Kanonierzy. Przykład Luiza pokazuje, iż mają oni doświadczenie w podbieraniu The Blues zawodników z Kraju Kawy.
PRZYKURZONA REWELACJA
Na jednym skrzydłowym na Emirates Stadium poprzestać jednak nie zamierzają. Zdaniem brytyjskich mediów, zarząd wciąż ceni możliwości Ryana Frasera, którego sprowadzenie sondował zeszłego lata. Wówczas Bournemouth odrzuciło ofertę opiewającą na 12 milionów funtów. Teraz nie może liczyć na złamanego szylinga.
26-latek był rewelacją poprzedniego sezonu. Na poziomie Premier League zdobył wtedy 7 bramek i zanotował 14 asyst. O jego znakomitej, bardzo owocnej współpracy z Callumem Wilsonem powstały dziesiątki artykułów. Jeśli komuś ustępował, to tylko Edenowi Hazardowi.
W rozgrywkach 2019/20 już tak różowo nie było. Szkot strzelił zaledwie 1 gola i zanotował 4 finalne podania, a jego drużyna uwikłała się w walkę o utrzymanie w elicie. Według piłkarza, niekorzystny wpływ na jego dyspozycję miał niedoszły, wyczekiwany przezeń transfer do Arsenalu. Na jego szczęście, poczucie niedosytu męczy także klub z północnego Londynu. Poza Mikelem Artetą chętni na współpracę z Fraserem są ponoć także Carlo Ancelotti oraz Juergen Klopp.
KOSZMAR DE GEI
Na brak zainteresowania swoją osobą nie może narzekać również Matty Longstaff. Mimo nikłego, bo zaledwie 12-meczowego doświadczenia w dorosłym futbolu, 20-latek znajduje się na listach życzeń Interu Mediolan, Olympique Marsylia i kilku klubów z Bundesligi. Jeszcze w listopadzie Newcastle było pewne, że zdoła zatrzymać wychowanka u siebie. Od tego czasu negocjacje w sprawie nowej umowy nie doczekały się jednak przełomu.
Angielski pomocnik przywitał się z Premier League w iście bajkowym stylu. Za sprawą zwycięskiego trafienia w październikowym starciu z Manchesterem United znalazł się na ustach całego kraju. W kolejnych miesiącach pokonał Davida de Geę po raz drugi, a do tego strzelił gola w pucharowej potyczce z Rochdale. Jak się okazało, nie wystarczyło to do gromadzenia regularnych występów w wyjściowym składzie Srok.
Niewykluczone, że Longstaff chętnie pozostałby nad rzeką Tyne. Tam się wychował, tam zadebiutował w seniorskiej piłce u boku brata – Seana. Priorytetem w kontekście jego dalszego rozwoju jest jednak rozgrywanie meczów. Zarówno to, jak i znaczne podniesienie 850-funtowej tygodniówki, mogą mu zagwarantować przedstawiciele kontynentalnej Europy.
Interesujących opcji na letnim rynku wolnych agentów brakować nie powinno. Bardziej niż pieniądze będą się wówczas liczyć kontakty, sympatie i perspektywy na przyszłość. Kluby, które zbalansują owe czynniki najlepiej, mogą wzmocnić kadry tanim kosztem. Konkurencja będzie jednak dużo większa niż na przestrzeni ostatnich kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu lat.
Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.