Maciej Rybus poleciał w niedzielę do Turcji, żeby dokończyć negocjacje w sprawie indywidualnego kontraktu z rosyjskim pracodawcą. Media poinformowały, że chodzi o Terek Grozny. Piłkarz jednak nie chciał powiedzieć, o jaki zespół chodzi.
Reprezentacyjny pomocnik, który do Turcji udał się w niedzielne popołudnie, nie chciał potwierdzić w rozmowie z „Piłką Nożną”, z jakim klubem będzie ostatecznie negocjował swój kontrakt. Czy rzeczywiście chodzi o Terek Grozny?
– Naprawdę nie mogę na ten temat mówić. Ale… nic mi nie wiadomo, żeby miał być to wspomniany zespół. Może dla mnie też okaże się to niespodzianką – asekurował się Rybus po tym, jak obiecał, że nie ujawni szczegółów wyprawy.
– Lecę głównie na rozmowy w sprawie warunków kontraktu, być może poddam się też testom medycznym. Potem wracam do domu, przed meczem pucharowym ze Sportingiem Lizbona mam być do dyspozycji trenera Macieja Skorży – tłumaczył się nam piłkarz Legii.
– Dostałem zielone światło w Legii. Jeśli oferta kontrahenta okaże się satysfakcjonująca dla warszawskiego klubu i jak dogadam się w sprawie swojego kontraktu, prawdopodobnie odejdę jeszcze w zimowym okienku transferowym.
– Najpierw chciałbym jednak pomóc kolegom w Lidze Europy i jeszcze może w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław w drugiej ligowej kolejce, bo ono może, choć jeszcze nie musi, rozstrzygnąć o tytule mistrza Polski. Zwłaszcza w przypadku ewentualnej wygranej gospodarzy, bo wówczas różnica w tabeli wzrosłaby do siedmiu punktów. A tego bym nie chciał. Okienko zamyka się dopiero ostatniego lutego, więc mam jeszcze trochę czasu na dopięcie przeprowadzki.
Oto możliwe transfery z Ekstraklasy! Jeden klub może skorzystać szczególnie
CIES Football Observatory opublikował listę przewidywanych transferów z PKO BP Ekstraklasy z domniemanymi kwotami. Wynika z tego, że jeden klub może zarobić szczególnie dużo.
Cenny poligon doświadczalny. Tak Lechia może wyglądać w przyszłym sezonie
W kontekście walki o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie nieobecność Tomasa Bobcka w meczu z Motorem Lublin to fatalna wiadomość dla Lechii Gdańsk. W długoterminowej perspektywie brak słowackiego napastnika może być jednak dla biało-zielonych cennym poligonem doświadczalnym.