Cristiano Ronaldo nie ukrywał po spotkaniu z Islandią swojej frustracji. Jego Portugalia zaledwie zremisowała z niżej notowanym rywalem, a sam zawodnik nie pokazał na boisku niczego szczególnego. Złość i rozczarowanie nie może jednak w żadnej mierze usprawiedliwiać słów Ronaldo po końcowym gwizdku.
Piłkarz tego formatu powinien bardziej ważyć słowa (foto: Ł.Skwiot)
Gwiazdor Realu Madryt był wyraźnie zdegustowany postawą Islandczyków, którzy grali twardo i trudno było sforsować ich defensywę. Taki styl gry nie przypadł Ronaldo do gustu. – To my przeważaliśmy i stwarzaliśmy kolejne sytuacje, a oni się ciągle bronili. Mieli dwie okazje i udało im się zdobyć jednego gola – komentował.
– Po ostatnim gwizdku cieszyli się, jakby wygrali mistrzostwo świata, ale to sumie całkiem normalne. Problem w tym, że ich celem nie była gra do przodu i strzelanie, skupiali się wyłącznie na defensywie. Moim zdaniem to mała mentalność i dlatego Islandczycy nigdy niczego nie wygrają – zakończył.
Przypomnijmy, że Islandia jeszcze nie tak dawno zajmowała miejsce w drugiej setce rankingu FIFA, a o występach na wielkich piłkarskich imprezach mogła jedynie pomarzyć. Euro 2016 to dla piłkarzy z tego małego kraju ogromny sukces i raczej nie może dziwić, że w starciu z taką potęgą ofensywną, jaką dysponują Portugalczycy, podopieczni Larsa Lagerbacka skupili się na obronie.
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.