Reprezentacja Polski po Minieuro 2015: Fundament piramidy
– Od kiedy jestem
selekcjonerem, po raz pierwszy na mistrzostwach Europy graliśmy naprawdę w
piłkę i to ładnie dla oka. Stworzyliśmy mnóstwo sytuacji bramkowych, a sama gra
cieszyła zarówno zawodników, jak i kibiców – powiedział selekcjoner
reprezentacji Polski w piłce nożnej sześcioosobowej Klaudiusz Hirsch komentując
występ na wrześniowym miniEURO 2015 w Chorwacji.
Trener Hirsch jest
znaną postacią w futsalowym środowisku. Do dziś pozostaje jedynym Polakiem,
który strzelił gola dla zagranicznego klubu w odpowiedniku Champions League na
hali, czyli UEFA Futsal Cup. Jako szkoleniowiec w tym sezonie wprowadził FC
Toruń do futsalowej ekstraklasy. Z tego świata zdecydowanie bliżej do piłki
sześcioosobowej niż z pełnowymiarowej murawy.
Rok temu w czasie
mistrzostw rozgrywanych w Czarnogórze tłumaczył mi specyfikę dyscypliny
korzystając z okładki tygodnika „Piłka Nożna” przedstawiającej wyjściową
jedenastkę reprezentacji Adama Nawałki na zwycięski mecz z Niemcami na
Stadionie Narodowym, z której w jego drużynie sprawdziliby się Sebastian Mila,
Robert Lewandowski, pewnie też Grzegorz Krychowiak i Arkadiusz Milik: – Piłka
sześcioosobowa taktycznie ma wiele z futsalu i koszykówki, to inna bajka od gry
na dużym boisku. Zawodnikom muszę tłumaczyć na przykład wagę wyrzutu z autu: w
naszym przypadku na połowie przeciwnika to jedna z najlepszych szans na
zdobycie bramki. Do tego trzeba dodać zachowanie zawodników w polu, bo na
przykład w futbolu jedenastoosobowym nie funkcjonuje podsłona. Dlatego
zawodników wybieram na podstawie cech, które wiem, że przełożą się na szybkie
przestawienie myślenia i zmianę nawyków – mówił szkoleniowiec.
Europejska Federacja
Minifutbolu zorganizowała pierwsze mistrzostwa kontynentu w 2011 roku. W
kolejnej edycji zaproszenie przyszło także do siedziby Playarena, organizatora
Ligi Nike Playarena. Inicjatywa piłkarskich szóstek umawiających się na mecze
przez internet rozwijała się w Polsce już od kilku lat kiełkując w głowie grupy
studentów z Wrocławia, którzy po przeprowadzce nie mogli zorganizować
towarzystwa do rekreacyjnej gry. Szybko pomysł rozlał się na cały kraj. W
ubiegłym sezonie rozgrywki skupiały ponad 220 000 aktywnych zawodników. To
ogromna grupa składająca się na najniższy poziom piłkarskiej piramidy.
Mówi prezes Playareny
Wojciech Dudek: – Powoli gonimy PZPN. Przecież piłka nożna sześcioosobowa to
sport, w który realnie gra największa liczba Polaków. W ciągu kolejnego roku
mamy nadzieję na dobicie do liczby 300 000 piłkarzy, a w kilka najbliższych lat
do pół miliona.
Dyscyplina
dynamicznie rozwija się na świecie. Europejska federacja rośnie z roku na rok,
w tegorocznych mistrzostwach pobito kolejny rekord ilości uczestników dobijając
do 32 reprezentacji. Prognozy mówią o wyrównaniu liczby członków UEFA. W
Chorwacji gościł dyrektor marketingu europejskiej centrali i był pod wrażeniem
poziomu organizacji jaki udało się osiągnąć w tak krótkim czasie. Regularnie
odbywają się mistrzostwa świata, a szóstki największą popularność zyskały w
ostatnich latach w Meksyku i Stanach Zjednoczonych, gdzie sprawnie działają
marketingowe machiny przyciągając na trybuny komplet publiczności.
Zainteresowanie jest wysokie w Brazylii i południowej Azji.
W trzecim występie na
miniEURO biało-czerwoni powtórzyli wynik z debiutu awansując do ćwierćfinału.
Półfinał był o krok. Bośnia i Hercegowina w ostatniej minucie regulaminowego
czasu gry wyrównała doprowadzając do rzutów karnych, w których podopieczni
Hirscha przegrali. W porównaniu z ubiegłym rokiem w zespole doszło do wielu
zmian.
– Poziom ostatniej edycji mistrzostw Polski
Ligi Nike Playarena był o wiele wyższy, niż w latach poprzednich. Dało to
większe pole do wyboru selekcjonerowi i mógł znaleźć on po prostu lepszych
zawodników – opowiada Dudek tłumacząc plan na rozwój reprezentacji. Dla
rozgrywek posiadanie i utrzymywanie kadry, której koszty udziału w
mistrzostwach trzeba pokryć z własnej kieszeni to luksus. Znalezienie sponsora
strategicznego umożliwiłoby organizację cyklicznych zgrupowań połączonych z
meczami sparingowymi. Byłoby to również milowy krok w kierunku poszerzenia
selekcji do kadry, która obecnie jest ogarniczona jedynie do turniejów o
mistrzostwo Polski.
– Chcielibyśmy zejść na niższe stopnie
drabinki i rozszerzyć poszukiwania o zawodników, których drużyny odpadły na
etapie lokalnym. Reprezentacja to nasze oczko w głowie. Mamy nadzieję, że w
przyszłym roku uda się nam doprowadzić do skutku pierwszą edycję Turnieju
Czterech Narodów z udziałem Niemiec, Anglii i Grecji. W Chorwacji usłyszeliśmy
bardzo wiele życzliwych ocen, byliśmy oceniani jako jeden z faworytów do
medalu. Nieustannie w tym temacie wyznaczamy sobie nowe cele, również tak
odważne jak organizacja mistrzostw Europy w Polsce – kończy Dudek.