Kibice tłumnie ruszyli do swoich komputerów, by oddać głosy na najlepszych piłkarzy w historii polskiego futbolu. PZPN zaproponował udział w specjalnej inicjatywie , która ma na celu wyłonienie „Reprezentacji 100-lecia”.
Wśród nominowanych nie mogło zabraknąć Jerzego Dudka (fot. Łukasz Skwiot)
Swoje typy można oddawać do 20 listopada, a wybór jest naprawdę spory. Nominacje otrzymali zawodnicy, którzy zdobywali medale w złotych dla naszej piłki latach 70 i 80, ci którzy stanowili o sile kadry w trudnej dekadzie lat 90, ale także piłkarze, których aktualnie możemy oglądać na boisku w koszulce z orłem na piersi, na czele z Robertem Lewandowskim.
Na PiłkaNożna.pl zaczynamy cykl, którego celem będzie przedstawienie sylwetek graczy, którzy dostąpili honoru otrzymania nominacji. Na pierwszy ogień idą ci, bez których żadna kadra nie miałaby racji bytu, a więc bramkarze. Tak się z kolei składa, że tych w historii naszego futbolu mieliśmy (i mamy nadal) naprawdę znakomitych. Wystarczy przypomnieć takie nazwiska jak Kostka, Tomaszewski, Młynarczyk czy Boruc i od razu wiemy, że mowa o fachowcach z górnej półki.
Do walki o jedno miejsce w „Reprezentacji 100-lecia” stanęło aż dziewięciu golkiperów, z czego jeden otrzymał nominacje pośmiertnie. Chodzi oczywiście o słynnego Edwarda Szymkowiaka, który zmarł w 1990 roku.
Piłkarz, który na szerokie wody wypłynął w Legii Warszawa, a podczas swojej kariery grał także w takich klubach jak Celtic, gdzie do dziś jest wspominany jako „Holy Goalie”, Fiorentina, Southampton czy Bournemouth, z którym wywalczył awans do angielskiej elity. Charyzmatyczny, nigdy nie idącą na kompromisy. Wraz z reprezentacją wystąpił na mistrzostwach świata w 2006, a także mistrzostwach Europy w 2008 i 2016 roku. W trakcie turnieju na boiskach Austrii i Szwajcarii znajdował się w życiowej formie i gdyby nie jego znakomita postawa, w każdym z meczów Biało-czerwoni straciliby kilka bramek więcej.Boruc uchronił nas przed kompromitacją, ale nie był w stanie zapewnić Polsce wyjścia z grupy.
***
JERZY DUDEK (60 meczów reprezentacji)
Jeden z tych piłkarzy, który zrobił wielką międzynarodową karierę w czasach, kiedy na kontynencie trudno było doszukiwać się „mody na Polaków”. W młodym wieku opuścił Sokoła Tychy na rzecz Feyenoordu Rotterdam, a tuż przed mundialem w 2002 roku zapracował sobie na transfer do Liverpoolu, z którym zwyciężył w Lidze Mistrzów, sam dokładając do tego sporą cegiełkę w brawurowy sposób broniąc rzuty karne. Do tej pory jest on jedynym Polakiem, który dostąpił zaszczytu gry w Realu Madryt. Jego licznik w narodowych barwach zatrzymał się na 60 meczach.
***
ŁUKASZ FABIAŃSKI (52 mecze w reprezentacji)
Od najmłodszych lat uznawany za spory talent, czego najlepszym dowodem był jego transfer do Arsenalu. U Arsene’aWengera nie dostał jednak takiego kredytu zaufania na jaki zasługiwał i chociaż po przygodzie z Kanonierami wielu uważało, że „Fabian” już się nie podniesie, on wrócił i do dziś jest uznawany za jednego z najlepszych fachowców na swojej pozycji w Premier League. Przez lata strzegł bramki Swansea City, a obecnie jest pewniakiem do gry w West Hamie. W reprezentacji nie zawsze był „jedynką”, ale kiedy tylko dostawał szansę, nigdy nie zawodził. Jego największym osiągnięciem jest dojście wraz z kolegami do ćwierćfinału EURO 2016. Na szczególne słowa uznania zasłużył w spotkaniu 1/8 finału ze Szwajcarią.
***
HUBERT KOSTKA (32 mecze w reprezentacji)
Niewielu było w historii naszego futbolu piłkarzy, którzy mogą pochwalić się tak barwną karierą. Zanim w reprezentacji zaczęła się era Jana Tomaszewskiego, to właśnie Hubert Kostka był pewniakiem do gry w pierwszym składzie. Olimpijczyk z Monachium, gdzie wywalczył z kolegami złoty medal. W trakcie siedmiu spotkań turnieju wpuścił zaledwie cztery gole. Na mistrzostwa świata do RFN nie pojechał – za co miał nieco żalu do trenera i związku – ale to właśnie on przygotował do finałów wspomnianego Tomaszewskiego. Był członkiem wielkiego Górnika Zabrze, który w 1970 roku dotarł do wielkiego finału Pucharu Zdobywców Pucharów.
***
JÓZEF MŁYNARCZYK (42 mecze w reprezentacji)
Wielu uważa go z najwybitniejszego bramkarza w historii polskiej piłki. Brał udział w dwóch mundialach – w 1982 i 1986 roku, a podczas pierwszego z nich udało mu się wraz z kolegami sięgnąć po srebrny medal. Podczas swojej przygody z kadrą prezentował bardzo wysoką formę i w latach 80 nie miał sobie równych. Charyzmatyczny, słynący z ogromnego poświęcenia (pamiętne spotkanie, kiedy grał ze złamanym palcem). Jeśli chodzi o niwę klubową, to piękną kartę zapisał w barwach Widzewa Łódź i FC Porto, z którym sięgnął po Puchar Mistrzów.
***
MACIEJ SZCZĘSNY (7 meczów w reprezentacji)
W reprezentacji narodowej grał w latach 1991-96, występując w siedmiu meczach. W kadrze wiodło mu się ze zmiennym – nomen omen – szczęściem, jednak dużo bogatsza była jego kariera klubowa. Za najlepszą rekomendację należy uznać fakt, że Maciej Szczęsny jest pierwszym i jedynym piłkarzem, któremu udało się sięgnąć po tytuł mistrza kraju z czterema różnymi klubami. Sztuki tej dokonał z Legią Warszawa, Wisłą Kraków, Polonią Warszawa i Widzewem Łódź. Co ważna, z Legią i Widzewem zagrał także w rozgrywkach ChampionsLeague.
***
WOJCIECH SZCZĘSNY (43 mecze w reprezentacji)
Kolejny przedstawiciel rodziny Szczęsnych wśród nominowanych. Był uczestnikiem finałów mistrzostw Europy w 2012 i 2016 roku. Każdą z tych imprez zaczynał jako pierwszy bramkarz, a jego występy kończyły się na inauguracyjnych meczach (czerwona kartka i kontuzja). Grał również na mundialu w 2018 roku i przez lata musiał (i musi nadal) walczyć o miejsce w składzie z Łukaszem Fabiańskim. Jako młody piłkarz dołączył do Arsenalu, a po zmianie klimatu występował także w Romie, by finalnie zostać następcą legendarnego Gianluigiego Buffona w Juventusie.
***
EDWARD SZYMKOWIAK (52 mecze w reprezentacji)
Znakomite występy Szymkowiaka w narodowych barwach pamiętają już tylko najstarsi kibice, ale jego klasa była niepodważalna. Po zakończeniu II Wojny Światowej to właśnie on był „jedynką” w bramce reprezentacji. Dwukrotnie brał udział w zawodach piłkarskich podczas Igrzysk Olimpijskich – w Helsinkach i Rzymie, a w kadrze był obecny przez trzynaście lat, stając się tym samym najdłużej grającym zawodnikiem w historii reprezentacji. Jeśli chodzi o jego karierę klubową, to najlepszą kartę zapisał w barwach Polonii Bytom. Na swoim koncie miał m.in. pięć tytułów mistrza kraju.
***
JAN TOMASZEWSKI (63 mecze w reprezentacji)
Człowiek, który zatrzymał Anglię, bohater słynnego meczu na Wembley i członek drużyny, która zadziwiła cały świat podczas mistrzostw świata w 1974 roku. Postać niemal pomnikowa jeśli chodzi o polski futbol, a jego legenda narodziła się podczas spotkania, dzięki któremu Biało-czerwoni wrócili na światowe salony po 36 latach przerwy. Już podczas samego mundialu w RFN Tomaszewski potwierdził wysoką formę i był jednym z głównych architektów wywalczenia przez Polską srebrnego medalu. Był on również pierwszym bramkarzem, który w trakcie jednych mistrzostw świata obronił dwa rzutu karne. Grał w Śląsku Wrocław, Legii Warszawa, Herkulesie Alicante, a także Beerschot, ale zdecydowanie najlepiej wiodło mu się w Łódzkim Klubie Sportowym.
Oficjalnie: Poznaliśmy plany kadry U-21 na listopadowe zgrupowanie! Dwa sparingi w Hiszpanii
Reprezentacja Polski do lat 21 Jerzego Brzęczka listopadowe zgrupowanie spędzi w Hiszpanii. W San Pedro del Pinatar nasi kadrowicze zagrają z Norwegią oraz Serbią.
To on będzie następcą Lewandowskiego w reprezentacji Polski? „To jest tylko kwestia paszportu”
Coraz więcej wskazuje na to, że Ellis Simms otrzyma powołanie do reprezentacji Polski. Jeśli wszelkie formalności zostaną dopełnione na czas, napastnik Coventry City może znaleźć się w naszej kadrze narodowej już w listopadzie.
Polki nie pojadą na mundial mimo zwycięstwa? Haczykiem nieoczywisty przepis
Kobieca reprezentacja Polski może nie pojechać na przyszłoroczne mistrzostwa świata nawet pomimo ewentualnego pokonania rywalek w finale baraży. Sprawdź dlaczego.