Kibice Piasta już dobrze zaznajomili się z remisami. Ich ulubieńcy ponownie podzielili się punktami. Tym razem z Gliwic z jednym punktem wyjeżdża Legia.
W pierwszej połowie kibice obejrzeli mało piłki, a zdecydowanie więcej pojedynków fizycznych i twardej gry. Atmosfera na murawie (i poza nią – konflikt obu trenerów) wrzała. Oliwy do ognia dolewał Josue, który od początku meczu był bardzo aktywny w starciach z rywalami. Portugalczyk nie szczędził przy tym komentarzy zarówno w stosunku do piłkarzy rywala, jak i sympatyków Piasta. W 42. minucie sędzia Damian Sylwestrzak pokazał mu drugą żółtą kartkę, odsyłając tym samym do szatni. Sytuacja była dość kontrowersyjna, ponieważ nie było wyraźnie widać, kto tak naprawdę faulował – czy gracz gospodarzy, czy gości. VAR nie mógł zadziałać, gdyż chodziło o kartkę koloru żółtego, więc przy akompaniamencie gwizdów (którym Josue nie pozostał dłużny, więc postanowił pocałować herb Legii na oczach fanów Piasta) zawodnik Wojskowych zszedł z boiska.
W doliczonym czasie gry podopieczni Aleksandara Vukovicia wykorzystali fakt gry w przewadze. Wyprowadzili zabójczą akcję, którą wykorzystał Serhij Krykun. Michael Ameyaw podał do byłego zawodnika Górnika Łęczna, a ten trafił do pustej bramki i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.
Po przerwie Piast nie ruszył po kolejną bramkę. Legia za to wrzuciła kolejny bieg i dopięła swego. W 69. minucie do wyrównania doprowadził Ernest Muci. Albańczyk uderzył, a Frantisek Plach miał piłkę na rękach, ale interweniował tak niefortunnie, że futbolówka i tak znalazła się w siatce. Obie ekipy starały się jeszcze w końcówce przechylić szalę na swoją korzyść, ale ostatecznie żadne bramki już nie padły.
Legia plasuje się na drugim miejscu w tabeli. Piast zajmuje 10. pozycję.
Ofensywny pomocnik odejdzie z Rakowa? Obserwują go cztery kluby
Lamine Diaby-Fadiga świetnie odnalazł się pod Jasną Górą. Bardzo dobra dyspozycja 25-latka nie umknęła uwadze zagranicznych klubów, które monitorują jego sytuację.