Pierwsze niedzielne spotkanie ligi hiszpańskiej zakończyło się podziałem punktów. Athletic Bilbao zremisował na swoim terenie z Atletico Madryt (1:1)
Diego Simeone ma o czym myśleć (fot. Reuters)
Obie drużyny przystępowały do niedzielnego starcia w zgoła odmiennych nastrojach i mając przed sobą różne cele. Gospodarze cały czas mieli szanse na to, by awansować do europejskich pucharów, jednak nikt na Sam Mames nie ukrywał, że kluczowym meczem sezonu będzie wielki finał Copa del Rey.
Jeśli zaś chodzi o drużynę prowadzoną przez Diego Simeone, to kluczową kwestią było wywalczenie prawa do gry w następnej edycji Champions League. Przed startem kolejki Los Rojiblancos plasowali się na szóstej pozycji w tabeli La Ligi. Gdyby jednak stołeczny zespół wygrał w Bilbao, to awansowałby na czwartą lokatę. Presja była więc dużo większa po stronie gości, którzy na potknięcie po prostu nie mogli sobie pozwolić.
Atletico od początku spotkania grało jednak chaotycznie. Dużo lepiej prezentowali się gospodarze, którzy długimi momentami znajdowali się w posiadaniu piłki. Dobra postawa Athletiku została nagrodzona w 37. minucie, kiedy to Yuri Berchiche dograł znakomitą piłkę w pole karne, a tam dopadł do niej Iker Muniain, który mimo asysty rywala zdołał oddać strzał, którego Jan Oblak nie zdołał obronić.
Radość miejscowych nie trwała zbyt długo, ponieważ zaledwie kilkadziesiąt sekund później Atletico odpowiedziało. Po podaniu od Koke przed bramką przeciwnika znalazł się Diego Costa, który mając przed sobą tylko bramkarza, pokonał go płaskim strzałem przy słupku.
37′: Athletic Club 1-0 Atletico
39′: Athletic Club 1-1 Atletico
Two goals in the space of two minutes as Atletico Madrid equalise almost immediately following Iker Muniain’s opener. pic.twitter.com/UpgXICDzzk
Po zmianie stron to goście zaczęli przejmować inicjatywę, ale nie miało to większego przełożenia na ilość i jakość sytuacji pod bramką rywala. Athletic przetrwał słabszy okres, a chociaż nie prezentował już takiego poziomu intensywności jak w pierwszej połowie, to nie pozwalał już przeciwnikowi na zbyt wiele.
Diego Simeone próbował roszad w swojej drużynie i dość szybko przeprowadził wszystkie pięć zmian. Na niewiele się to jednak finalnie zdało. Wynik meczu zmianie już bowiem nie uległ i obie drużyny podzieliły się punktami. Dla gości to poważny problem, który na finiszu sezonu może okazać się bardzo kosztowny.