Real Madryt wrócił na fotel lidera ligi hiszpańskiej. Los Blancos pokonali na swoim terenie Real Mallorca (2:0) i na finiszu sezonu kwestia tytułu mistrzowskiego znajduje się w ich nogach.
Sergio Ramos w kolejnym meczu wpisał się na listę strzelców (fot. Reuters)
Przed piłkarzami Królewskich otworzyła się wielka szans na wywalczenie mistrzostwa Hiszpanii, a droga po tytuł wiodła m.in. przez starcie z takim rywalem jak Mallorca. Gospodarze byli oczywiście murowanymi faworytami do zgarnięcia trzech punktów i tak jak można było się spodziewać, bardzo szybko narzucili swoje warunki gry.
Real napierał na przeciwnika od samego początku i wydawało się, że jest tylko kwestią czasu, kiedy piłka wpadnie do siatki po raz pierwszy. Dobre okazje mieli Gareth Bale i Karim Benzema, a celu dopiął dopiero Junior Vinicius. Brazylijczyk został sprytnie wypuszczony na pozycję przez Lukę Modricia i mając przed sobą wyłącznie bramkarza dopełnił formalności.
Drużyna prowadzona przez Zinedine’a Zidane’a chciała zamknąć spotkanie jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, a najbliższej podwyższenia rezultatu był Vinicius, który trafił w poprzeczkę.
Nie udało się w przed przerwą, druga bramka padła po zmianie stron. W 56. minucie do rzutu wolnego przed polem karnym przeciwnika podszedł Sergio Ramos, który uderzył znakomicie i posyłając piłkę ponad murem nie dał bramkarzowi szans na skuteczną interwencję.
W 82. minucie byliśmy świadkami historycznego wydarzenia. Na boisku pojawił się bowiem Luka Romero, chłopak nie mający jeszcze szesnastu lat i określany mianem „meksykańskiego Messiego”.
Wynik zmianie już ostatecznie nie uległ i trzy punkty padły łupem Królewskich, którzy wrócili na pierwsze miejsce w tabeli ligi hiszpańskiej i nadal są głównym rozgrywającym w wyścigu po tytuł.
***
Co wydarzyło się w innych środowych meczach La Ligi? Celta Vigo pokonała na wyjeździe Real Sociedad (1:0), a Osasuna Pampeluna wygrała w delegacji z Deportivo Alaves (1:0).