RB Lipsk zaczął nowy sezon Bundesligi od falstartu. W pierwszej kolejce tylko zremisował z VfB Stuttgart.
Gulacsi nie zachował czystego konta. (fot. Łukasz Skwiot)
Niedziela jest dla kibiców Czerwonych Byków słodko-gorzka. Wczesnym popołudniem jasne stało się, że do klubu wróci Timo Werner. Niemiec zawiódł w Chelsea, ale dla ekipy z Lipska może okazać się dużym i cennym wzmocnieniem. Późne popołudnie przyniosło jednak kiepski wynik w meczu rozgrywanym w Stuttgarcie.
Na Mercedes-Benz Arena padł remis. Z tego mogli cieszyć się gospodarze. Dla gości to strata punktów, wszak byli oni faworytami potyczki.
Wszystko zaczęło się dla RB bardzo dobrze. Już w 8. minucie do siatki trafił Christopher Nkunku. Być może to zwiastun kolejnego wielkiego sezonu w wykonaniu Francuza.
W 31. minucie wyrównał jednak Naouirou Ahamada, a remis utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego.
RB Lipsk najpierw wyraźnie uległ Bayernowi Monachium w potyczce o Superpuchar Niemiec, a teraz zremisował z VfB Stuttgart na niwie Bundesligi. Nie tak miał wyglądać początek sezonu w wydaniu Czerwonych Byków.
Kacper Potulski to jeden z młodych Polaków wzbudzających w ostatnim czasie największe emocje. 18-latek przebojem wdarł się do pierwszej drużyny Mainz, zbierając dobre recenzje.