Po niedzielnym, ligowym zwycięstwie nad Widzewem, tym razem Legia gościom z Łodzi zafundowała tęgie lanie w 1/8 finału Pucharu Polski. Wojskowi ograli Widzew 3:0 (1:0).
W mocno zmienionych względem niedzielnej konfrontacji składach wystąpiły w środę ekipy warszawskiej Legii i Widzewa Łódź. Na ławce rezerwowych Wojskowych zasiedli Miroslav Radovic, Danijel Ljuboja oraz Maciej Rybus. Nawet na „ławie” nie znaleźli się bohater ostatnich tygodni Dusan Kuciak oraz fundament defensywy Michał Żewłakow. Od pierwszej minuty zagrali młodzi Żyro oraz Wolski. Widzew również wyglądał zupełnie inaczej niż w niedzielę. Aż siedmiu piłkarzy, którzy trzy dni temu biegali od pierwszej minuty po boisku, w środę zawody oglądać musiało zza linii bocznej.
Choć odnotowaliśmy hurtowe ilości zmian, wielkiej różnicy w grze nie było jednak widać. Legia była zespołem lepszym, bardziej opanowanym i posiadającym w swoim składzie prezentujących wyższy poziom piłkarzy. Pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem miejscowych. Gola do szatni wpakował łodzianom Jakub Wawrzyniak. Obrońca reprezentacji Polski popisał się fantastycznym strzałem z rzutu wolnego.
W drugiej połowie Legia systematycznie powiększała swoją przewagę. Drugą bramkę w 55. minucie meczu zdobył Manu, a niespełna dziesięć minut później talentem błysnął wychowanek Młodych Wilków Rafał Wolski. Młodzieniec zabawił się defensywą gości i nie miał problemów z pokonaniem Kanieckiego.
Dzięki środowemu zwycięstwu Legia uzyskała awans do ćwierćfinału.
Legia Warszawa – Widzew Łódź 3:0 (1:0) 1:0 Wawrzyniak (46′) 2:0 Manu (55′) 3:0 Wolski (63′)
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.