Bayern Monachium w dzisiejszym spotkaniu Ligi Mistrzów zagrał na własnym terenie z PSV Eindhoven. Dla bawarskiej drużyny było to bardzo ważne spotkanie i ostatecznie podopiecznym Carlo Ancelottiego udało się zainkasować komplet punktów.
W ostatnich dniach na bawarską drużynę spadła fala krytyki. Bayern wyraźnie gdzieś zgubił formę. Najpierw mistrz Niemiec przegrał z Atletico Madryt, a następnie dwukrotnie remisował w Bundeslidze z 1.FC Koeln oraz Eintrachtem Frankfurt.
Z tego powodu dzisiejszy mecz był bardzo ważny dla Bayernu, który w swojej grupie zajmował pozycję wicelidera z trzema punktami na koncie. PSV traciło do Bawarczyków dwa „oczka”.
Oczywiście w tak ważnym meczu w pierwszym składzie Bayernu nie mogło zabraknąć Roberta Lewandowskiego.
Gospodarze rozpoczęli spotkanie od zdecydowanych ataków, które przyniosły efekt już w 13. minucie meczu. Defensywa PSV zupełnie zaspała i po podaniu Arjena Robbena w dobrej sytuacji znalazł się Thomas Mueller, który w takich momentach nie zawodzi.
Zaledwie kilka minut później prowadzenie bawarskiej ekipy wzrosło do 2:0. Tym razem dobrze dośrodkowywał David Alaba, a bramkę głową z łatwej pozycji zdobył Joshua Kimmich. PSV nie złożyło jednak broni i jeszcze przed przerwą bramkę kontaktową po szybkim ataku strzelił Luciano Narsingh.
Od początku drugiej części gry Bayern miał sporą przewagę optyczną. W końcu w 59. minucie na listę strzelców wpisał się Lewandowski. Polski napastnik znalazł się w odpowiednim miejscu po tym, jak uderzenie oddawał Arjen Robben. „Lewy” z łatwej pozycji skutecznie dobijał i Bayern prowadził już 3:1.
Ostatecznie Bawarczycy odnieśli pewne zwycięstwo aż 4:1 i znacząco przybliżyli się do awansu do kolejnej rundy Ligi Mistrzów. Lewandowski na murawie spędził pełne 90 minut.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.