Atletico
Madryt stoczyło wyrównany bój z Realem w sobotnim finale Ligi
Mistrzów. Ostatecznie Los Colchoneros schodzili z murawy San Siro
pokonani, bowiem w rzutach karnych lepsi okazali się Królewscy. Po
zakończeniu spotkania trener Diego Simeone był bardzo rozczarowany.
–
Przede wszystkim gratuluję Realowi Madryt: po raz kolejny byli lepsi
od nas, tym razem w rzutach karnych. Źle zaczęliśmy to spotkanie,
dopiero w późniejszych minutach potrafiliśmy się zorganizować –
powiedział Simeone. – Zespół, który zwycięża, zawsze jest
najlepszy. My mieliśmy szansę, aby zostać mistrzami, ale jej nie
wykorzystaliśmy. Musimy kontynuować naszą pracę. Teraz muszę
przemyśleć pewne kwestie. Nikt nie pamięta o przegranych. Porażki
w dwóch finałach Ligi Mistrzów to katastrofa. Musimy jednak się z
tym uporać i wyleczyć rany – dodał Argentyńczyk.
Dla
Atletico Madryt to drugi w ciągu trzech sezonów przegrany finał
Ligi Mistrzów. W 2014 roku w decydującym meczu tych rozgrywek
podopieczni Diego Simeone także musieli uznać wyższość Realu –
wówczas w Lizbonie Królewscy wygrali 4:1 po dogrywce.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.