Nie ma chyba w Polsce drugiego takiego szkoleniowca jak Maciej Skorża. Opiekun Legii Warszawa ma tak szeroką kadrę i bogactwo wyboru jak żaden inny trener w naszym kraju. Sam zainteresowany nie ukrywa, że nawet tak komfortowa sytuacja może przyprawić o ból głowy.
W środę jego Legia pokonała Widzew Łódź 3:0 i awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski. Skorża skorzystał podczas tego meczu z wielu piłkarzy, którzy nie dostają zbyt wielu szansę na grę w lidze. – Trener Mroczkowski i ja dokonaliśmy wiele zmian w wyjściowym składzie. Niektórzy zawodnicy poprosili mnie o „wolne”. Nie wszyscy czuli się dobrze. Przed pierwszym gwizdkiem miałem wątpliwości, czy zagramy dobrze, ale mieliśmy zdecydowaną przewagę. Kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, chociaż goście mieli jedną wyborną okazję – wyznał szkoleniowiec Legii.
– Każda drużyna grająca na wielu frontach musi mieć szeroką kadrę, ale na boisku może przebywać tylko 11 zawodników. Piłkarze doskonale rozumieją tę sytuację i podczas treningów dają z siebie wszystko. Każdy walczy o miejsce w składzie, a nic tak nie stymuluje rozwoju jak zdrowa konkurencja – zakończył.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.