Pogoń na wyjazdach wciąż marna. Cenny punkt Korony
Pogoń Szczecin potwierdziła, że w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy jest jedną z najsłabszych drużyn grających na wyjeździe. Portowcy zaledwie zremisowali w Kielcach z Koroną, na bramkę Xaviera Dziekońskiego nie oddając ani jednego celnego strzału.
Od początku spotkania zdecydowaną przewagę miała Pogoń Szczecin, ale pierwszą dobrą okazję stworzyła sobie dopiero po kwadransie. Zza pola karnego strzał oddał Adrian Przyborek, ale młodzieżowiec minimalnie spudłował. W odpowiedzi groźny strzał oddał Mariusz Fornalczyk, ale piłkę pewnie złapał Valentin Cojocaru.
Kolejną szansę, goście ze Szczecina mieli w 32. minucie. Kamil Grosicki wyłożył jak na tacy piłkę Efthymiosowi Koulourisowi na piątym metrze, ale Greka skutecznie zblokował Miłosz Trojak. Później znów mieliśmy momenty przestoju. Dopiero w 41. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Wiktor Długosz, ale na wysokości zadania stanął ponownie Cojocaru.
W pierwszych fragmentach drugiej połowy, zdecydowanie lepsze wrażenie sprawiali piłkarze Jacka Zielińskiego. Gdy jednak dochodzili już do pola karnego Pogoni, nie potrafili stworzyć jednak konkretnych sytuacji. Na tą trzeba było czekać do 68. minuty. W pole karne Portowców wpadł Długosz i uderzył z ostrego kąta. Cojocaru był jednak czujny.
Na dobrą okazję dla Pogoni w drugiej połowie trzeba było czekać do 74. minuty. Dośrodkowywał Rafał Kurza, a głową uderzał Koulouris, ale minimalnie chybił.
Konstantinos Sotiriou doznał groźnie wyglądającej kontuzji podczas spotkania między Radomiakiem a Koroną Kielce. O szczegółach na pomeczowej konferencji prasowej opowiedział trener Jacek Zieliński.
Marek Papszun prowadził Legię Warszawa w trzech meczach, ale żadnego Wojskowi nie potrafili wygrać. Doświadczony szkoleniowiec zastanawia się nad tym stanem rzeczy.
Legia Warszawa nie wygrała już 12 meczu z rzędu, czym pobiła negatywny rekord z 1966 r. Po remisie z GKS Katowice, kibice Wojskowych znów dali pokazać swojemu niezadowoleniu, co nie spodobało się niektórym graczom stołecznego klubu.
13-ego w piątek, ani GKS, ani Legia nie potrafiły w Katowicach przechylić szali na swoją stronę. Bliżsi tego byli jednak gospodarze i to oni mogą bardziej pluć sobie w brodę.