Mauricio Pochettino jest do wzięcia. Jak donoszą brytyjskie media, wygaszeniu uległa już specjalna klauzula w umowie trenera z Tottenhamem Hotspur, która przez pół roku od zwolnienia uniemożliwiała mu objęcie innego klubu.
Mauricio Pochettino gotowy na powrót do zawodu (fot. Reuters)
Przypomnijmy, że Argentyńczyk rozstał się z Tottenhamem 19 listopada ubiegłego roku. Strony porozumiały się wtedy odnośnie warunków finansowych całej operacji, a Pochettino zgodził się na półroczny okres karencji. Wspomniana klauzula zakładała, że menedżer nie będzie mógł przez sześć miesięcy pracować z innymi zespołami, a londyńczycy zgodzili się mu wypłacić w takiej sytuacji 12,5 miliona funtów odprawy.
Były już szkoleniowiec popularnych Kogutów postanowił, że zrobi sobie wakacje od pracy i spokojnie poczeka na ciekawe oferty, zarabiając przy tym okrągłą sumkę. Jego klauzula wygasła jednak wraz z dniem 19 maja i gdyby tylko chciał, to już bez żadnych problemów mógłby podjąć wyzwanie w nowym klubie.
Z takiego obrotu spraw na pewno cieszą się w Newcastle United. Klub nie został jeszcze co prawda oficjalnie przejęty przez szejka Mohamaada bin Salmana i jego Fundusz Inwestycyjny (zielone światło musi dać Premier League), ale wiadomo, że właśnie Argentyńczyk jest jego faworytem na stanowisko opiekuna pierwszego zespołu.
Pochettino miałby na St. James’a Park zastąpić Steve’a Bruce’a i móc liczyć na zarobki rzędu nawet 19 milionów funtów, stając się jednym z najlepiej opłacanych szkoleniowców w Premier League.
Oprócz Newcastle United, argentyński menedżer był w ostatnich tygodniach łączony także z takimi klubami jak Manchester United i Real Madryt.
Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.