Obecność Grzegorza Krychowiaka i Kamila Grosickiego na liście jest olbrzymim zaskoczeniem i szerokim tematem rozmów w środowisku polskiej reprezentacji. W jakim celu Fernando Santos sięgnął po dawnych liderów, którzy wcześniej byli skreśleni przez Portugalczyka?
Wielki powrót Krychowiaka (fot. 400mm.pl)
Takiego scenariusza kompletnie nikt się nie spodziewał. Grzegorz Krychowiak i Kamil Grosicki sensacyjnie znaleźli się na liście powołanych na wrześniowe mecze eliminacyjne do mistrzostw Europy 2024. Nominacje dla dwójki, doświadczonych zawodników są tym większą niespodzianką, ponieważ już od pewnego czasu było widać, że Santos nie chce kierować swej uwagi w kierunku starych lisów i skreślił ich, tworząc drużynę na kompletnie innym fundamencie.
Santos rzecz jasna został zapytany o obecność dwójki zawodników na liście. – Powołania wynikają z obserwacji naszych ostatnich meczów i spotkań, które nas czekają. W tym momencie reprezentacja Polski jest w trudnej sytuacji. Chcielibyśmy być na pierwszym miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty, ale wciąż wszystko zależy tylko od nas. Mamy przed sobą pięć finałów i musimy je wygrać. Chcemy znaleźć się na EURO i te powołania zostały oparte właśnie na tym celu. Chodzi nie tylko o poziom sportowy, ale też o inne rzeczy – zdradził selekcjoner.
Kluczem wydają się ostatnie słowa Portugalczyka: „inne rzeczy”. Mentalnie kadra jej w rozsypce i brakuje zawodników z animuszem, którzy będą siłą dodatnią w szatni i podniosą zespół w trudnych momentach. Wydaje się, że to był główny powód, dla którego Santos zdecydował się przełamać swoją koncepcję i powołać Grosickiego i Krychowiaka, którzy przez ostatnie lata należeli do grona liderów drużyny. Jak dobrze wiemy, obaj mają bardzo duży posłuch w szatni i ich obecność może wpłynąć na morale kadry i doda jej brakującego charakteru. Jednakże, należy zachować umiar w oczekiwaniach co do ich wpływu na aspekt sportowy w nadchodzących wrześniowych meczach. Warto zdawać sobie sprawę, że ich rola może być bardziej ukierunkowana na budowanie atmosfery zespołowej i motywowanie kolegów z drużyny, niż na bezpośrednią wydajność na boisku.
Grzegorz Krychowiak od samego początku, gdy tylko Santos objął stery w kadrze, był omijany przez selekcjonera i wszystkie sygnały wskazywały na to, że drzwi do kadry są przed nim szczelnie zamknięte. Pomocnik przyzwoicie rozpoczął sezon w barwach saudyjskiego Abha Club, ale czy rzeczywiście to było powodem zaskakującej nominacji? Wydaje się, że nie.
Ciekawa sytuacja jest również z Kamilem Grosickim. Paradoksem jest fakt, że skrzydłowy Pogoni Szczecin najbardziej na powołanie zasłużył w marcu i wrześniu, gdzie faktycznie był w znakomitej formie i przekładał to na występy w barwach „Portowców”. Wówczas Portugalczyk nie zdecydował się sięgnąć po doświadczonego zawodnika. Obecnie 35-latek wtapia się w nijakość całej Pogoni i trudno w kontekście sportowym wytłumaczyć, skąd znalazło się dla niego miejsce w kadrze.