KamilGlik jako pierwszy reprezentant Polski, który pojawił się na boisku w meczu z Łotwą, pojawił się w strefie mieszanej i porozmawiał z dziennikarzami. Defensor otwarcie przyznał, że pomimo zwycięstwa 3:0, miał sporo pretensji do kolegów, że po 20 minutach przestali realizować założenia. – Trochę przysnęliśmy po strzeleniu drugiego gola. Zaczęliśmy grać piętkami, każdy grał pod siebie, a w piłce nie o to chodzi – powiedział piłkarz Monaco.
(fot. Piotr Kucza/400mm.pl)
Jak wrażenia po spotkaniu z Łotwą? Wygraliśmy 3:0, jesteśmy krok od awansu i na gorąco są to jedyne wnioski, jakie można wyciągnąć.
Myślisz, że to zwycięstwo uspokoi trochę nastroje wśród kibiców? Nie wiem, wy to oceńcie. Staramy się grać w każdym meczu jak najlepiej, wygrywać, a ocenianie zostawiamy wam i trenerom.
Kiedy po kilkunastu minutach prowadziliście 2:0, spodziewałeś się, że wynik będzie bardziej okazały? No i był, bo strzeliliśmy jeszcze jednego gola. A tak serio, mieliśmy może dwie-trzy okazje, ale trochę przysnęliśmy. Zagraliśmy bardzo dobre 20 minut, później zaczęliśmy grać piętkami, każdy grał pod siebie, a nie o to w piłce chodzi. Patrzyłem na to z tyłu, gdzie dużo widać i mocno mnie to irytowało, że każdy grał pod siebie.
Zbyt wiele osób miało coś do udowodnienia? Nie wiem. Bardzo mi się to nie podobało i głośno to powiedziałem w szatni po meczu. W ostatnich tygodniach byliśmy mocno krytykowani za naszą grę. W piłce nie chodzi o to, aby grać pod siebie, piętkami. Trzeba wyjść, szanować przeciwnika, grać zespołowo i strzelać gole. Graliśmy tak, jak nie powinniśmy.
Jak koledzy zareagowali na twoje słowa? Nie wiem. Powiedziałem swoje przemyślenia. Myślę, że po tylu latach gry w reprezentacji mogę sobie na to pozwolić. Do każdego meczu podchodzę z wielką pokorą i piłka tego uczy. Długimi fragmentami tej pokory nam zabrakło.
Zlekceważyliście Łotwę? Nie. Pierwsze 20 minut było bardzo dobre – graliśmy szybko piłką. Później każdy grał swoją grę, mniej było podań i wymienności pozycji, czym narażaliśmy się na kontry.
To był pierwszy krok, aby odbudować nadszarpnięty wizerunek? Zawsze musimy oczekiwać więcej. Trzeba wygrywać, grać jak najlepiej. Na pewno każdy z nas chciałby, abyśmy grali ładniej. Mamy nadzieję, że tak będzie w kolejnych meczach i będziemy nie tylko wygrywać, ale także lepiej się prezentować.
Przypomniał się trochę mecz z Kazachstanem? Pamiętam doskonale to spotkanie i sytuacja była podobna jak teraz. Wygrywaliśmy 2:0, później zaczęliśmy się bawić, straciliśmy dwie bramki i zremisowaliśmy. Pamiętałem o tym meczu i chciałem zrobić wszystko, aby ta sytuacja się nie powtórzyła.
Szósty mecz w tych eliminacjach na zero z tyłu, więc chyba jako obrońca możesz jednak delikatnie się uśmiechnąć po tym spotkaniu? Wszystkie mecze – oprócz tego ze Słowenią – gramy na zero z tyłu. Cieszy kiedy masz czyste konto, potwierdzi to każdy obrońca na świecie. Kiedy nie tracisz gola, to nie przegrasz, a zawsze masz jakąś okazję z przodu i jeśli ją wykorzystasz, to wygrywasz. Przed nami ostatni krok, który trzeba wykonać w niedzielę i awansować na Euro.
Co jest do poprawy przed spotkaniem z Macedonią Północną? Na gorąco nie ma co oceniać. Tak jak powiedziałem wcześniej – były rzeczy, które musimy wyeliminować. Niektóre rzeczy bardzo mocno mnie zagrzały i nie chcę powiedzieć czegoś mocniejszego. Jak będzie trzeba coś dopowiedzieć to powiem chłopakom dzisiaj w nocy albo jutro rano. Na pewno nie powiem tego wam dziennikarzom, tylko drużynie.