Za nami kolejny weekend z ligą hiszpańską, który miał być wprowadzeniem do wydarzeń, których będziemy świadkami już za tydzień. Chodzi oczywiście o El Clasico, przed którym przewaga Realu Madryt nad Barceloną wynosi już dziewięć punktów.
Real Madryt zapewnił sobie sporą przewagę nad Barceloną przed El Clasico (foto: Ł.Skwiot)
Real Madryt spisuje się w obecnym sezonie bardzo dobrze i konsekwentnie dopisuje na swoje konto kolejne punkty. W sobotę Królewscy zmierzyli się przed własną publicznością ze skazywaną na pożarcie Osasuną Pampeluna, jednak wbrew przewidywaniom mecz wcale nie zakończył się rzezią niewiniątek. Zinedine Zidane nie mógł podczas starcia z Osasuną skorzystać z usług kilku kluczowych piłkarzy, w tym Toniego Kroosa, Alvaro Moraty czy Garetha Bale, który doznał w ubiegłym tygodniu groźnej kontuzji i będzie musiał pauzować nawet przez trzy miesiące. Tak poważne osłabienia nie mogły być jednak dla Królewskich żadną wymówką, a wygrana była ich obowiązkiem.
Udało się, chociaż nie był to mecz, który kibice na Estadio Santiago Bernebeu będą wspominać latami. Wystarczyło zaledwie osiemnaście minuty, by Cristiano Ronaldo strzelił dwa gole, a jeszcze przed przerwą zdołał odpowiedzieć Carlos Carmona. W drugiej połowie bramek już nie oglądaliśmy, ale kto wie, czy gospodarze zakończyliby to spotkanie w dobrych nastrojach, gdyby Duje Cop zdołał w 78. minucie wykorzystać rzut karny.
Na końcu wszystkich rachunków Królewscy mogli się cieszyć z wygranej i spokojnie czekać na mecze swoich najgroźniejszych rywali. Ligowe starcia podczas tego weekendu wygrali piłkarze Atletico Madryt i Sevilli, ale wszyscy i tak wyczekiwali spotkania, które miało zostać rozegrane w niedzielny wieczór na Estadio Anoeta.
Barcelona mierzyła się w delegacji z Realem Sociedad, z którym po raz ostatni wygrała na jego boisku za kadencji Franka Rijkaarda. Ostatnie wizyty w San Sebastian przeważnie kończyły się dla Katalończyków porażkami i nic dziwnego, że kibice Barcelony mogli mieć spore obawy przed kolejnym starciem.
Jak się okazało, przewidywania dotyczącego niedzielnego meczu były słuszne, ale chyba nikt nie mógł przypuszczać, że Real aż tak bardzo zdominuje wyżej notowanego przeciwnika. Gospodarze od początku narzucili szalone tempo, którego Leo Messi i spółka po prostu nie byli w stanie wytrzymać.
Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem (1:1), ale gdyby trzy punkty pozostały w San Sebastian, to chyba nikt nie mógłby mieć o to pretensji. Zapewne tak by się stało, gdyby się katastrofalny błąd sędziego, który nie uznał prawidłowo zdobytej bramki gospodarzy, a niewiele brakowało, by kilka minut później gola zdobyła Barcelona i to w sytuacji, w której powinien być odgwizdany spalony.
Arbiter pomógł więc Barcelonie, jednak ta i tak straciła punkty i jej strata do Realu jest już dość pokaźna. Zbliżając się El Clasico będzie więc dla drużyny Luisa Enrique decydujące, ponieważ w przypadku porażki strata do lidera może być już zbyt duża do zasypania.
Ofensywa transferowa Realu Madryt! Portugalczyk bardzo blisko Królewskich
Los Blancos są bardzo blisko zakontraktowania Bernardo Slivy. Portugalczyk od 1 lipca zostanie wolnym agentem po tym, jak wygaśnie jego umowa z Manchesterem City.
Było to wiadome już od długiego czasu, jednak Real Madryt w końcu to potwierdził. Portugalczyk wraca na Bernabeu i poprowadzi Real w przyszłym sezonie.
Barcelona i Atletico będą musiały obejść się smakiem? Oto priorytet transferowy Jose Mourinho!
Nie Barcelona, nie Atletico, a… Real Madryt? Niewykluczone, że właśnie to będzie nowy pracodawca Bernardo Silvy, który po 9 latach odchodzi z Manchesteru City. Entuzjastą sprowadzenia go na Santiago Bernabeu jest sam Jose Mourinho.