O wyczynie piłkarzy Romy, którzy we wtorkowy wieczór odrobili trzy gole straty do Barcelony i wyrzucili ją za burtę Champions League, będzie się rozmawiało jeszcze bardzo długo. „Giallorossich” dokonali bowiem rzeczy wielkiej, ale nie są pierwszymi, którym udała się taka sztuka.
Piłkarz Romy dokonali niemal niemożliwego (fot. Reuters)
Przypomnijmy, że Roma przegrała w pierwszym meczu z Barceloną (1:4) i wydawało się, że taki wynik przesądza sprawę. Tak doświadczony zespół jak „Duma Katalonii” nie zwykł bowiem wypuszczać ze swoich sideł rannego rywala, a warto dodać, że promocję do półfinału Barcelona mogła uzyskać nawet wtedy, gdyby przegrała różnicą dwóch goli.
Jak się jednak okazało, Roma nie miała zamiaru walczyć jedynie o honor i ostatecznie straty odrobiła, przebojem wdzierając się do najlepszej „czwórki” Ligi Mistrzów. To dopiero trzeci taki przypadek w historii rozgrywek, kiedy jakiejś drużynie udaje się odrobić straty z pierwszego spotkania w fazie play-off, które wynosiły przynajmniej trzy gole.
Wcześniej podobnej sztuki dokonali gracze Deportivo La Coruna w sezonie 2003-04. Zespół z Galicji przegrał wtedy w pierwszym meczu ćwierćfinałowym z Milanem (1:4), by w rewanżu dokonać niemożliwego i wygrać (4:0).
Krok dalej poszli piłkarze Barcelony, którzy w ubiegłym sezonie przegrali z Paris Saint-Germain w pierwszym spotkaniu 1/8 finału aż (0:4), by w rewanżu zwyciężyć (6:1) i zameldować w kolejnej rundzie.
Wszystkie wspomniane drużyny były przed rewanżami skreślane i nie dawano im większych szans na odrobienie strat. W każdym z tych przypadków futbol pokazywał jednak swoją piękną i nieprzewidywalną twarz.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.