Piłkarz niewolnik? Czyli jak zrobić z siebie męczennika i stracić szacunek kibiców
Wyobraźcie sobie następującą sytuację. Jesteście szanowanymi pracownikami w dobrej firmie, gdy nagle zgłasza się po was konkurencja, która oferuje lepsze warunki i świetne perspektywy na przyszłość. Obecny pracodawca nie chce was stracić i blokuje wasz „transfer”, jednak wy robicie wszystko, by wymóc na nim zmianę. Podobnie zachowują się piłkarze, którzy nie potrafią respektować podjętych zobowiązań.
Przez wiele miesięcy byliśmy świadkami długiej sagi z Robertem Lewandowskim w roli głównej. Napastnik Borussii Dortmund chciał po zakończeniu minionego sezonu przenieść się do Bayernu Monachium, jednak wbrew obietnicom władz klubu, do transferu nie doszło. Polak nie ukrywał swojego rozczarowania, o czym dość regularnie informował nas na łamach mediów, jednak nie próbował wymusić na BVB odejścia i jak twierdzi Juergen Klopp zachowuje się jak prawdziwy profesjonalista. „Lewy” normalnie trenuje, pokazuje pełne zaangażowanie i nie widać w jego grze zbyt wielkiej zmiany w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami.
Tego samego nie można już powiedzieć o gwiazdorze Tottenhamu Hotspur, Garethcie Bale’u. Walijczyk chce przejść do Realu Madryt i nie ma już zamiaru więcej wybiegać na boisko w białym trykocie Kogutów. Najlepszy piłkarz minionego sezonu w Premier League, podczas letnich przygotowań nie przykładał się zbytnio do treningów i odmawiał gry w meczach sparingowych. Ma jednak problem, ponieważ trafił na bardzo twardego gracza, czyli Daniela Levy’ego. Prezes Tottenhamu należy do grona niezwykle wytrwałych negocjatorów i jest gotowy na sprzedanie Walijczyka, ale za ponad 100 milionów euro. Z informacji hiszpańskich mediów wynika, że Real jest gotowy na wyłożenie takich pieniędzy i wszystko wskazuje na to, że Bale ostatecznie skończy w Madrycie. Przy takiej kwocie, nikt na White Hart Lane nie będzie pamiętał o lekkim niesmaku zostawiony przez zawodnika.
Zachowanie piłkarza Kogutów do złudzenia przypomina sytuację z Luką Modriciem. Chorwat grając jeszcze w barwach Tottenhamu także bardzo mocno chciał przenieść się do Realu i nie dość nie odmawiał gry w oficjalnych meczach swojego zespołu, to jeszcze opuszczał treningi i za wszelką cenę próbował wymusić na swoim pracodawcy transfer. Ostatecznie dopiął swego, ale środki jakie do tego użył był raczej mało eleganckie, mówiąc łagodnie.
Kolejny przykład piłkarza-niewolnika? Nie szukając daleko możemy przenieść się z Londynu do Liverpoolu i przyjrzeć się Luisowi Suarezowi. Urugwajczyk nagle przestał się czuć kochany na Anfield i próbując wykorzystać zapis w swojej umowie chciał przenieść się do Arsenalu. Niestety, tak Suarez jak i jego agent nie dość dokładnie przeczytali klauzulę i skończyło się na tym, że do transferu nie doszło, a piłkarz musiał przeprosić menedżera, kolegów oraz kibiców, by otrzymać od nich kolejną – i już chyba ostatnią – szanse.
Po co jednak o tym wszystkim piszemy? Wśród kibiców panuje takie powiedzonko „z niewolnika nie ma pracownika”. Bzdura! W odniesieniu do świetnie zarabiających piłkarzy nie powinniśmy używać takich zwrotów. Każdy z nich dobrze wie na jakie warunki się zgadza i na jak długo podpisuje dany kontrakt. To że nagle otrzymuje szanse przeprowadzki do innego klubu, może zarabiać lepsze pieniądze i walczyć o najważniejsze trofea nie oznacza, że z dnia na dzień ma przestać respektować porozumienie ze swoim pracodawcą i stawiać go pod ścianą. Ok, może odejść, ale na takich warunkach, które będą odpowiadać wszystkim stronom. Wymuszanie transferu i strojenie fochów, to jedna z najbardziej obrzydliwych rzeczy we współczesnym futbolu. To nie tylko brak szacunku wobec klubu, ale także wobec kolegów z szatni i kibiców. Niestety, coraz częściej możemy się przekonać, że ci naprawdę najwięksi piłkarze są po prostu małymi ludźmi i rozczarowanie, to chyba najłagodniejsze uczucie jakie może nam przypadku takich ludzi towarzyszyć.
OFICJALNIE! Jest decyzja w sprawie Iranu na mundialu!
Występ reprezentacji Iranu na mistrzostwach świata stał pod znakiem zapytania. Szef FIFA potwierdził, że drużyna z Bliskiego Wschodu zagra na mistrzostwach.
Guillermo Ochoa przejdzie do historii. Legendarny bramkarz zagra na mundialu!
Nie ma mistrzostw świata bez Guillermo Ochoi. 40-letni bramkarz zapowiedział, że jest gotów do gry w trakcie mistrzostw świata, które rozpoczną się już w czerwcu.