Czegoś takiego w futbolu jeszcze nie było. Pep Guardiola i prowadzony przez niego Manchester City odpadli w środowy wieczór z Ligi Mistrzów i był to pierwszy taki przypadek w historii, gdy drużyna hiszpańskiego trenera pożegnała się z tymi prestiżowymi rozgrywkami już na etapie 1/8 finału.
Pep Guardiola pożegnał się z Ligą Mistrzów już na etapie 1/8 finału (fot. Łukasz Skwiot)
Podczas swojej kariery szkoleniowca, zespoły Guardioli pozostawały w grze praktycznie do samego końca, jeśli chodzi o Ligę Mistrzów. W siedmiu wcześniejszych sezonach Barcelona i Bayern Monachium dochodziły minimum do półfinałów, jednak tej sztuki nie udało się powtórzyć z Manchesterem City. (Guardiola miał rok przerwy między odejściem z Camp Nou i przejęciem sterów drużyny z Allianz Areny – red.).
Popularni Obywatele nie zdołali w rewanżu z AS Monaco obronić zaliczki z pierwszego meczu (5:3) i przegrywając na Stadionie Ludwika II (1:3) pożegnali się z marzeniami o grze w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.