Maciej
Wilusz zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Rostowa. Polak
wpisał się na listę strzelców w sobotnim meczu 15. kolejki ligi
rosyjskiej, w którym jego FK Rostów na własnym stadionie
zremisował 2:2 ze Spartakiem Moskwa.
Maciej Wilusz jeszcze w barwach poznańskiego Lecha (foto: Ł. Skwiot)
Sobotnie
spotkanie w Rostowie rozpoczęło się bardzo udanie dla gospodarzy.
W 20. minucie gry Aleksey Ionov posłał piłkę do bramki Spartaka
po podaniu od Aleksandra Bukharova.
Goście
z Moskwy zdołali jednak wyjść na prowadzenie jeszcze przed
przerwą. W 31. minucie stan rywalizacji wyrównał Fernando –
brazylijski pomocnik popisał się znakomitym uderzeniem z dystansu.
Zaledwie trzy minuty później było już 2:1 dla Spartaka, a
bramkarza Rostowa strzałem z powietrza zaskoczył Denis Glushakov.
Ostatecznie
Rostów uratował remis w konfrontacji z wyżej notowanym Spartakiem.
Bramkę na wagę punktu zdobył Maciej Wilusz, który na trzy minuty
przed końcem meczu celnie uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu
Zana Majera z rzutu rożnego.
Dla
Wilusza to pierwsze trafienie w barwach Rostowa. Do tej pory polski
obrońca wystąpił w 12 spotkaniach ligi rosyjskiej.
Aktualnie
FK Rostów zajmuje ósme miejsce w tabeli. Zespół prowadzony przez
białoruskiego trenera Leonida Kuchuka nie odniósł ligowego
zwycięstwa już od dziewięciu kolejek.
Znakomita forma kapitana przed zgrupowaniem! Kolejne gole Lewandowskiego [WIDEO]
Robert Lewandowski na dobre przełamał strzelecką niemoc w Chicago Fire. W nocy z sobotę na niedzielę, napastnik reprezentacji Polski zdobył bowiem dwie bramki.
Koszulki Lewandowskiego sprzedają się w jak świeże bułeczki. MLS opublikowała zestawienie
Robert Lewandowski wzbudza za oceanem olbrzymie zainteresowanie. Koszulki kapitana reprezentacji Polski są czwartymi najczęściej kupowanymi spośród wszystkich zawodników występujących w Major League Soccer.
Tragiczne informacje napłynęły z Hiszpanii. Jesús de Miguel, piłkarz CD Tenerife, zmarł we wtorek rano w wyniku poważnego wypadku, do którego doszło dzień wcześniej podczas meczu z FC Andorra. Miał 30 lat.
Zdrowie w dalszym ciągu nie oszczędza Jakuba Modera. Wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu, gdy 36-krotny reprezentant Polski zaliczył ostatnio epizodyczny występ w potyczce z PSV Eindhoven. Niestety, znów doskwierają mu jednak pewne problemy.