– Nie mogę odmówić mojej drużynie woli walki, nie mogę powiedzieć, że nie chcieli dziś wygrać. Brakowało jednak sposobu na to, by pokonać bramkarza Zagłębia – po porażce 0:2 z zespołem „Miedziowych” powiedział trener Cracovii – Darusz Pasieka.
– Być może gdyby w pierwszej połowie Saidi wykorzystał swoją sytuację mecz ułożyłby się zupełnie inaczej. Widać było jednak po naszych kadrowiczach – Kosanoviću i Saidim, ale także po Visnakovsie – że te wyjazdy nie wyszły im na dobre. Zmieniłem Ntibazonkizę, bo był już mocno zmęczony. Próbowaliśmy odwrócić losy tego spotkania, ale zostaliśmy skarceni kontratakiem Zagłębia – tłumaczył Pasieka.
– Nie dziwię się kibicom, że reagowali gwizdami na to, co działo się na boisku. Wierzę wciąż jednak w utrzymanie, bo wiara umiera ostatnia. Na pewno nasza sytuacja jest trudna, ale musimy teraz ochłonąć, dać sobie czas, by przeanalizować to, co się dziś stało – przyznał opiekun „Pasów”.
Jagiellonia nie dojechała do Krakowa, a Adrian Siemieniec zdrowo się nasłuchał [KOMENTARZ]
Biała Gwiazda rozegrała zdecydowanie najlepszy mecz od powrotu do Ekstraklasy. Pokonała 2:0 Jagiellonię i był to najniższy wymiar kary dla zespołu z Białegostoku. Oba gole zdobył Angel Rodado, który pozwolił błyskawicznie zapomnieć kibicom w Krakowie, że jeszcze przed chwilą martwili się odejściem Jordiego Sancheza.