Aż pięć goli padło w starciu Monaco z Olympique Lyon. Szala zwycięstwa przechyliła się na stronę gości.
Depay i Marcelo zdobyli po bramce. (fot. Reuters)
Stawka hitu 35. kolejki francuskiej ekstraklasy była bardzo wysoka. Gospodarze starali się o umocnienie się na trzecim miejscu w tabeli, znaczące przybliżenie się do zyskania szansy na powrót do Ligi Mistrzów i wywarcie presji na Paris Saint-Germain oraz Lille. Goście chcieli natomiast zmniejszyć stratę do drużyny z Księstwa.
Po pierwszej połowie powody do satysfakcji mieli piłkarze Monaco. Na telebimie z wynikiem widniało 1:0. Bramkę zdobył Kevin Volland, któremu podawał Wissam Ben Yedder.
Po przerwie do wyrównania doprowadził Memphis Depay. Goście nie wykorzystali jednak momentum. Wprost przeciwnie. Od 70. minuty musieli sobie radzić w dziesiątkę po tym, jak drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Maxence Caqueret.
Nie przeszkodziło im to jednak w objęciu prowadzenia. Na 1:2 trafił Marcelo.
Końcówka rywalizacji przyniosła zaś wymianę ciosów rodem z ringów bokserskich. Najpierw rzut karny wykorzystał Ben Yedder i wydawało się, że mecz zakończy się remisem. Potem do głosu znów doszło jednak Monaco, a konkretnie Mathis Cherki, i Lyon objął prowadzenie, którego nie oddał do ostatniego gwizdka arbitra. Dzięki temu zbliżył się do ekipy z Księstwa na dystans zaledwie jednego punktu!
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.