Po trzech kolejkach fazy grupowej Ligi Mistrzów sytuacja Olympique Lyon nie była najlepsza. Francuska drużyna miała na swoim koncie zaledwie trzy punkty i dzisiaj musiała walczyć o pełną pulę w Italii.
Po trzech kolejkach Olympique Lyon zajmował trzecie miejsce w swojej grupie i tracił cztery punkty do wicelidera oraz lidera. Ewentualna porażka z Juventusem Turyn przy niekorzystnym wyniku w drugim spotkaniu oznaczały koniec marzeń o dalszej grze w Lidze Mistrzów dla Francuzów w obecnym sezonie.
Na arcyważne spotkanie w Turynie znalazło się miejsce w pierwszym składzie OL dla Macieja Rybusa. Polski piłkarz regularnie występuje w obecnej edycji Champions League i to może cieszyć.
Z ustawienia Olympique Lyon widać było wyraźnie, że dla Rybusa przewidziano więcej zadań ofensywnych. Polak ze swojej roli na murawie mógł zrobić pożytek już po ośmiu minutach gry, ale skrzydłowy przyjezdnych przegrał pojedynek z niezwykle doświadczonym Gianluigi Buffonem.
Niewykorzystane sytuacje się mszczą i ta stara piłkarska prawda szybko znalazła potwierdzenie w rzeczywistości. W 12. minucie arbiter odgwizdał rzut karny dla Juventusu Turyn. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Gonzalo Higuain, który kompletnie zmylił golkipera OL i dał prowadzenie Juventusowi. Z minimalną przewagą gacze Starej Damy udali się na przerwę do szatni po 45 minutach gry.
Wynik 1:0 dla Juventusu Turyn to sytuacja idealna. W ciemno mogliśmy przewidzieć, jak taktycznie Stara Dama będzie ustawiona w drugiej części gry.
Gospodarze dzisiejszego meczu nie forsowali już tempa i momentami oddawali inicjatywę Olympique Lyon, ale jednocześnie kontrolując przebieg meczu. Szkoleniowiec przyjezdnych szukał jakiś nowych rozwiązań na murawie. W efekcie w 70. minucie murawę opuścił Rybus, którego zastąpił Maxwel Cornet.
Olympique Lyon w końcu dopiął swego i wykorzystał błąd defensywy gospodarzy. W 84. minucie Corentin Tolisso bardzo dobrze odnalazł się w polu karnym Starej Damy i po dośrodkowaniu z rzutu wolnego zdobył bramkę na 1:1 zapewniając swojej drużynie punkt. Tym samym OL przedłużył swoje szanse na dalszą grę w LM.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.