Leszek Ojrzyński nie miał zbyt szczęśliwej miny po przegranym meczu ze Śląskiem Wrocław. Jego piłkarze nie zdobyli jeszcze w tym sezonie ani jednego punktu, a co gorsze, nie strzelili nawet jednego gola.
Śląsk w końcu wygrał! Korona kończyła w „dziewiątkę” – KLIKNIJ! Żółto-czerwoni przegrali we Wrocławiu 0:2 i kończyli mecz w podwójnym osłabieniu. – Przede wszystkim gratuluję gospodarzom, bo wygrali i okazali się lepsi. My natomiast nie wracamy z wesołymi minami, bo przegrywamy kolejne spotkanie i znowu nie strzelamy gola – powiedział Ojrzyński.
– Zaczęliśmy podobnie jak przed tygodniem – od rzutu karnego, z taką różnicą, że tam była żółta, a dzisiaj czerwona kartka dla naszego zawodnika. Strzeliliśmy gola wyrównującego, niestety nie został on uznany, ale tak się czasami dzieje w piłce, nie wszystkie bramki są uznawane. Następnie kolejny rzut karny i kolejny gol – kontynuował.
– W drugiej połowie chcieliśmy dograć do końca spotkania, ale też wyszliśmy z nadziejami. Gdyby udało się zdobyć kontaktowego gola, to mogłoby być inaczej, to jednak nam się nie udało. Przyjdzie jeszcze czas na analizę i wyciągnięcie wniosków – dodał opiekun Korony.
Gliwicki Odyseusz. Odnowiony Piast ma twarz Łabojki
W eposie Homera Odyseusz 10 lat wracał do domu z wojny trojańskiej. Tyle samo czasu trwał powrót Jakuba Łabojki do Piasta Gliwice, ale i on w końcu dotarł do swojej piłkarskiej Itaki.
Kiepskie zakończenie soboty! Nigdy więcej takich meczów
Motor Lublin bezbramkowo zremisował z Górnikiem Zabrze. Spotkanie nie porywało, a oba zespoły nie potrafiły znaleźć drogi do siatki. Dla Motoru punkt z liderem jest sukcesem, a Górnik przerwę na kadrę spędzi na pierwszym miejscu w tabeli.