Gliwicki Odyseusz. Odnowiony Piast ma twarz Łabojki
W eposie Homera Odyseusz 10 lat wracał do domu z wojny trojańskiej. Tyle samo czasu trwał powrót Jakuba Łabojki do Piasta Gliwice, ale i on w końcu dotarł do swojej piłkarskiej Itaki.
– Cieszę się, że wróciłem do korzeni – mówi w rozmowie z pilkanozna.pl, pomocnik Piasta Gliwice, Jakub Łabojko. – Grałem tutaj jako trampkarz, młodzik i junior. To mój dom – dodaje.
Jakub Łabojko dołącza do Niebiesko-Czerwonych! 🔵🔴
Wychowanek Piasta Gliwice podpisał dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia! ✍️
W gliwickim klubie przeszedł przez wszystkie kategorie wiekowe, by w sezonie 2015/2016 jako 18-latek ocierać się o pierwszy zespół. W sierpniu 2015, w starciu ze Stalą Stalowa Wola w 1/16 finału Pucharu Polski, Łabojko po raz pierwszy zasiada na ławce rezerwowych w drużynie seniorów. Kilka razy zostaje również zaproszony na treningi. Z bliska może obserwować starszych i bardziej doświadczonych kolegów, którzy walkę o mistrzostwo Polski z Legią Warszawa przegrają zaledwie o trzy punkty. Latem Piast będzie się sposobił do drugiego w historii występu w europejskich pucharach. Łabojko zaś, aby grać regularnie, musi poszukać sobie innego klubu.
– Byłem rozgoryczony i zły, że nie dostałem szansy. Wiadomo bowiem, że marzeniem zawodnika, który w danym klubie dorasta, są występy w nim – wspomina wydarzenia sprzed 10 lat. Wówczas, niczym Odyseusz, Łabojko rozpoczyna swoją wielką wędrówkę. Najpierw trafia do IV-ligowego Ruchu Radzionków, by po pół roku, najpierw na wypożyczenie, a później na stałe, występować w Rakowie Częstochowa, z którym w 2017r. wywalczył awans do I ligi. Dobre występy na zapleczu Ekstraklasy zaowocowały transferem do Śląska Wrocław i debiutem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po dwóch sezonach w niej spędzonych przyszedł czas na sprawdzenie się za granicą. W latach 2020-2024Łabojko bronił barw kolejno Brescii Calcio, AEK Larnaka i Ternany Calcio. W 2025r. pomocnik wrócił do kraju i podpisał kontrakt z Motorem Lublin, w którym występował przez 1,5 sezonu. W zakończonym właśnie oknie transferowym w końcu dane mu było związać się z ukochanym Piastem.
– Opuszczając Gliwice, towarzyszyły mi same negatywne emocje. Dopiero po czasie zrozumiałem, że nie byłem jeszcze wówczas gotowy na Ekstraklasę – przyznaje Łabojko, który o pierwszy skład Piastunków rywalizowałby wówczas z Radosławem Murawskim czy Kamilem Vackiem. – Może zatem i lepiej, że okrężną drogą trafiłem do Piasta. Teraz mam zdecydowanie większe szanse na grę – dodaje.
Wyrwa do wypełnienia
Latem 29-letni defensywny pomocnik podpisał z Piastem dwuletni kontrakt. Co, poza kwestiami sentymentalnymi, zadecydowało o jego wyborze? Wszak zespół z ul. Okrzei ostatnie trzy sezony kończył w drugiej części tabeli PKO BP Ekstraklasy i co roku przez ekspertów typowany był jako jeden z głównych kandydatów do spadku. – Kluczowa była rola dyrektora sportowego oraz trenera Daniela Myśliwca, z którym spotkałem się przed podpisaniem kontraktu. Dyskutowaliśmy na temat mojej roli w zespole oraz tego, jak mamy grać. I to o czym rozmawialiśmy, znajduje teraz pokrycie w rzeczywistości – wyznaje Łabojko.
Opuszczając Gliwice, towarzyszyły mi same negatywne emocje. Dopiero po czasie zrozumiałem, że nie byłem jeszcze wówczas gotowy na Ekstraklasę
A jaką rolę dla naszego rozmówcy w swoim zespole widział Myśliwiec? – Po odejściu takich graczy jak Michał Chrapek, Patryk Dziczek czy Grzegorz Tomasiewicz w środku pola powstała wyrwa, którą trzeba było wypełnić – mówi. Jednocześnie nie zgadza się z opiniami, że do Piasta przychodził jako potencjalny lider zespołu. – Lider tworzy się samoistnie, nie można go wskazać czy wyznaczyć. Z trenerem rozmawiałem bardziej o mojej roli boiskowej, a nie w szatni. Chodziło po prostu o przybycie kogoś z doświadczeniem, który będzie czuł klimat Piasta – stwierdza.
10
tyle lat poza Gliwicami spędził Jakub Łabojko, występując w tym czasie w siedmiu klubach
Punkt zwrotny
Początek sezonu w wykonaniu gliwiczan był jednak koszmarny. Zespół z ul. Okrzei w pierwszych pięciu kolejkach triumfował tylko raz, przez co ugrzązł w strefie spadkowej. Z czego, zdaniem Łabojki, wynikały komplikacje niebiesko-czerwonych w początkowym okresie rozgrywek? – Składało się na to wiele czynników: nieskuteczność, słaba postawa w obronie, w wielu momentach brakowało nam też szczęścia – analizuje. Pomocnik Piasta przyznaje też, że czuł, że coś zmienia się na lepsze już w trakcie przegranego starcia z Wieczystą Kraków (3:4). Punktem zwrotnym był jednak mecz z Legią Warszawa (1:1). – Wiadomo, co się wówczas działo na trybunach (spotkanie zostało przerwane ze względu na reanimację jednego z gliwickich kibiców – przyp.mk). Po przerwie wyszliśmy na boisko bardziej zmotywowani i głodni zwycięstwa, aniżeli we wcześniejszych spotkaniach. Od tego momentu upatrywałbym naszej zmiany mentalnej. Do tego doszła zdecydowana poprawa gry w obronie (Piast nie stracił bramki w trzech meczach PKO BP Ekstraklasy i jednym w STS Pucharu Polski – przyp.mk), charakteryzująca się ofiarnością i poświęceniem – dodaje.
Na rozgrywki 2026/2027, pomocnik Piasta ma sprecyzowane plany. – Chciałbym w końcu grać o najwyższe cele, bo jeszcze nic w swoim życiu nie wygrałem – przyznaje. Zaiste, mimo 109 meczów na koncie w Ekstraklasie, najwyżej uplasował się na 5. miejscu (ze Śląskiem Wrocław w sezonie 2019/2020). Do dywagacji na temat szans gliwiczan podchodzi jednak ostrożnie. – W tak wyrównanej lidze, gdzie każdy może wygrać z każdym, ciężko cokolwiek zakładać. Chciałbym, żeby Piast mógł spokojnie się utrzymać, mając jednak otwartą furtkę, aby powalczyć o coś więcej – kończy.
Jakub Łabojko najpierw był faulowany w polu karnym, a potem pewnie wykorzystał jedenastkę! 🎯
Jeżeli podopieczni Daniela Myśliwca w 9. kolejce PKO BP Ekstraklasy uporają się z Pogonią Szczecin, dwutygodniową przerwę reprezentacyjną mogą, przy dobrych wiatrach, spędzić w strefie pucharowej. Byłoby to ich czwarte zwycięstwo z rzędu, a taka seria ostatni raz przydarzyła im się w sezonie 2022/2023.
Kiepskie zakończenie soboty! Nigdy więcej takich meczów
Motor Lublin bezbramkowo zremisował z Górnikiem Zabrze. Spotkanie nie porywało, a oba zespoły nie potrafiły znaleźć drogi do siatki. Dla Motoru punkt z liderem jest sukcesem, a Górnik przerwę na kadrę spędzi na pierwszym miejscu w tabeli.