Ci pierwsi to oczywiście Kamil Grosicki i Robert Lewandowski, zaś drudzy – pozostali polscy piłkarze, którzy rozpoczęli mecz w Bukareszcie. Pamiętając, że każdy z naszych reprezentantów przyjechał ze swoją formą, a poza tym nie wszyscy, co zrozumiałe, mieli równie dobry dzień – do nikogo nie można mieć za nic pretensji – zresztą jakże miałoby być inaczej po wyjazdowym zwycięstwie 3:0 z rywalem mniej więcej z naszej półki. Dotyczy to także rezerwowych, nie ujętych w tytule, ale którzy też spisali się nienagannie.
Robert Lewandowski poprowadził do ważnego zwycięstwa (foto: Ł.Skwiot)
Oceny po meczu Rumunia – Polska (skala 1-6):
Fabiański – 5. Rewelacyjnie obronił strzał Vlada Chirichesa w 32 minucie oddany z bardzo bliska. Pewnie łapał wszystko co koło niego przelatywało bądź zmierzało do bramki, a kilka uderzeń było groźnych. Nic mu straszne tego dnia było.
Piszczek – 5. Uosobienie tytułowego perfekcjonizmu. Nie wykonał zbędnego ruchu, ale też przez cały mecz niczego w jego grze nie zabrakło. Na początku drugiej połowy raz rywale go ograli na jego stronie, ale zdążył naprawić sytuację. W 61 minucie o mało nie sfabrykował drugiego gola, a za chwilę skasował kontrę rywali.
Glik – 4. Niepotrzebnie faulował w 31 minucie i po wolnym o mało nie straciliśmy gola. Dużo biegał, ale był troszkę nerwowy na początku. Na szczęście w drugiej połowie, kiedy Rumuni byli o wiele groźniejsi, prezentował się znacznie pewniej.
Pazdan – 4,5. Znów, po meczu Legii z Realem, zobaczyliśmy w akcji najlepszego, w formie z Euro, Pazdka. Piłka nie miała szansy go ominąć, zawsze czymś ją zahaczył. Rywali też za swoje plecy nie przepuszczał. Raz się zgubił, w 63 minucie, ale było to w środku boiska.
Jędrzejczyk – 4,5. W pierwszej połowie kilka razy dobrze zaatakował, zaś na własnej połowie zdominował Adriana Popę wygrywając z nim wszystkie pojedynki. W drugiej połowie także bezbłędny.
Błaszczykowski – 4. Nie zawsze na prawej flance dotrzymywał kroku Piszczkowi. Ale wykonał kilka błyskotliwych akcji. Kuba sprzed roku czy pół pewnie skończyłby mecz z Rumunią z jednym choćby golem. Dziś forma jest trochę słabsza, ale rola, jaką odgrywa w zespole, nadal nie do przeceniania.
Krychowiak – 3,5. Wiedząc, że jest w słabej formie, grał maksymalnie skoncentrowany, na granicy spięcia, czasami zresztą przekraczanej. Nie był ostoją polskiego zespołu, oazą spokoju w środku pola – ale z drugiej strony niczego konkretnego nie zawalił, poza stratą w 72 minucie.
Zieliński – 4,5. Świetne zagrania przeplatał z kiepskimi, ale tych ostatnich było z czasem coraz mniej. W każde kopnięcie piłki wkładał wysiłek intelektualny i choć czasami wybierał źle, myśli prowadziły go na manowce, to jednak w sumie zaimponował pomysłowością.
Linetty – 4. Mądrze się po boisku poruszał, wykonał dużo niewidocznej dla oka pracy. Wyjeżdżając z Polski był nad wiek dojrzały, w Serie A zaś jeszcze wydoroślał i po spotkaniu w Bukareszcie jest jasne, że mamy pomocnika dla reprezentacji na lata. Notę obniża strata w środku pola z 66 minuty, po której poszła groźna akcja Rumunów zakończona strzałem Florina Andone. Chwilę potem został zdjęty z boiska.
Grosicki – 5,5. Akcja, po której strzelił gola, była zgoła niesamowita. Potem dwa razy pięknie wypuścił w bój Artura Jędrzejczyka. Rumuni w żaden sposób nie dawali mu rady.
Lewandowski – 5,5. Grał znakomicie od początku. Akcja na lewym skrzydle i groźna centra, zabranie dwóch Rumunów z drogi Kamila Grosickiego przy golu, taniec z rywalami i dokładne podanie do Piotra Zielińskiego chwilę potem, pięknie wywalczony rzut wolny w 19 minucie, szarża w 22 – każde zagranie pokazywało klasę naszego asa. Po tym, jak ogłuszyła go petarda, grał słabiej, ale w zaistniałych okolicznościach nikt nie mógł mieć do niego o to żalu. I kiedy się wydawało, że tak już będzie do końca, nagle zrobił zjawiskową akcję, po której strzelił gola na 2:0. A potem jeszcze wywalczył karnego. Król. „XXI century man” z utworu ELO sprzed lat.
Mączyński – 4. Dał dobrą zmianę, rozgrywał i bronił na wysokim poziomie.
Teodorczyk – 4,5. Wszedł i od razu zaliczył ostatnie podanie przy golu Lewego. A po chwili asystował mu przy karnym. Przez kwadrans zrobił w Bukareszcie więcej niż grając w wyjściowym składzie przeciwko Armenii.
To może być przewagą reprezentacji Polski. „Nie zna swojego zespołu pod wieloma aspektami”
Na konferencji prasowej przed finałem baraży o awans do MŚ selekcjoner reprezentacji Polski, Jan Urban, zwrócił uwagę, że Graham Potter poprowadził szwedzką kadrę dopiero w trzech spotkaniach.
Urban o Zalewskim. „Nie możemy sobie na to pozwolić”
Nicola Zalewski nie zagrał w spotkaniu z Albanią z powodu zawieszenia za kartki, ale w jutrzejszej konfrontacji ze Szwecją na pewno zobaczymy go na murawie.